niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 3. Niespodzianka. I to jaka!



Natalia POV:

Jestem tu od 5 min a już zaczynam poważnie żałować mojej decyzji.. W ukryciu przed mamą spakowałam w osobną torbę swoje spodnie, jakieś dresy oraz swetry i szerokie bluzy, które uwielbiam. Jak się przed chwilą okazało..Zgubiono je! Czyli jednak zostają mi ubrania kupione przez mamę… Małe pocieszenie.. jadę teraz wraz z dziewczynami do hotelu , który był w spół nagrodą w konkursie. To co zobaczyłam przewyższało moje oczekiwania.. Niesamowity 5-cio gwiazdkowy hotel znajdujący się przy plaży. Żyć nie umierać.. Ale nie dla mnie. Dziewczyny piszczały w niebo-głosy, ale jak dla mnie „dupy nie urywa”.  Wprawdzie fajny i dobrym miejscu ,ale dla kogoś kto lubi np. pływać i często bywa na plaży. Nie lubię tego. Ogólnie boję się wody, z czego często śmiała sie rodzina, ponieważ nie wiem czy wiecie, ale moja mama swego czasu była pływaczką. Ale po moich narodzinach odpuściła.  Także teoretycznie powinnam kochać pływanie ale tak nie jest. Boję się jej. Moim zdaniem jest bardzo zdradliwa, niby nic ale jak stracisz czujność możesz sie utopić z byłe czego.
Moje rozmyślanie przerwał kierowca informujący nas, że jesteśmy na miejscu więc wyszłam z samochodu zabierając przy tym swoje rzeczy dziewczyny z lekkim szokiem zrobiły to co ja i po chwili udaliśmy się w stronę hotelu gdzie czekano już na nas. Dano nam klucze do pokoju oraz objaśniono, że wieczorem dostanie nam się „niespodzianka”. W sumie jestem ciekawa co to.. Oby nie jakieś skoki ze spadochronu.. Pokój był śliczny. Biało złote zdobienia i w dodatku balkon z widokiem na stadion? Dopiero teraz zauważyłam go.. Spostrzegawcza jestem, nie ma co.. Ciekawe kto tam trenuje.. Moje rozmyślenia przerwały dziewczyny, które „ odwiedziły” mój pokój.
-Ale tu jest pięknie! Jest tak ciepło, miło i w dodatku ci faceci..- Rozmarzyła się moja kuzynka..
- To prawda, wszystko tu jest takie inne.. Jutro idziemy na plażę! -krzyknęła szczęśliwa Magda.  Było mi ich żal, ale musiałam o czymś im przypomnieć..
-Wszystko fajnie ale jak macie zamiar zagadać do chłopaków? – Zapytałam.
-Normalnie.
-Tak tylko przypomnę wam, że jesteśmy w Hiszpanii, a nie sądzę że uczą się tu j. polskiego. Przecież nie umiecie mówić po hiszpańsku..- To trochę było brutalne z mojej strony tak im przypominać o tym skoro ich to tak cieszy. No ale taka była prawda.. W takich momentach jestem dumna z bycia „kujonicą”.  Ja języka hiszpańskiego się uczę w szkole dlatego nie mam tego problemu. Ale  jaki paradoks.. One chcą ,ale nie mają jak porozumiewać się, a ja mam jak ale nie chce..  
-O raaaany.. Masz rację i co my teraz zrobimy?- Załamały się.
-No zawsze pozostaje wam angielski oraz wiara, że traficie na człowieka który go rozumie. –Odpowiedziałam, to chyba logiczne prawda?
-No tak.. A tak właśnie Ty umiesz hiszpański prawda? Mogłabyś..- Nie dokończyła bo do pokoju wszedł wcześniej widziany mężczyzna, który miał się pojawić z niespodzianką.
-Dzień dobry paniom. Jeszcze raz gratuluję wygranej. Nazywam się Luis i przyszedłem by przekazać wam pewną wiadomość . – Zaczął „dyskretnie” przyglądając sie mojej osobie. Świetnie. Kolejny zboczeniec.. – Na waszym miejscu, kupiłbym  jakiś szalik z Fc Barceloną, ponieważ niespodzianką są bilety na ich mecz, dziś wieczorem.
On żartował prawda? Powiedźcie, że to żart..  Przecież ja ich uwielbiam! Zawsze interesowała mnie piłka nożna, ich mecze są zawsze takie emocjonujące.  Weronika z Magdą zawsze się śmieją, że mnie nie obchodzą przystojni zawodnicy Barcy tylko ich gra. Ale faktycznie tak jest.
-To wspaniale! Może ich poznamy! Na przykład boskiego Neymara..-Rozmarzyły się po tym jak wyszedł Luis.
-No w końcu nadzieja umiera ostatnia..Kto wie. Lepiej sie pozbierajcie za 30min wyjazd- Odpowiedziałam, pewnie nawet nie dosłyszały jak Luis mówił kiedy jedziemy tam. Po moich słowach popędziły do łazienki zabierając przy tym ubrania. Po 30 min byłyśmy gotowe, wiec zeszłyśmy na dół. Dziewczyny wyglądały oszałamiająco. Ich karnacja była typowa dla dziewczyn tu mieszkających do tego ich ubrania. Weronika w małej czarnej, a Magda w dość wyzywającym topie i spodenkach. Ja postawiłam raczej na wygodę. Czarne rurki i kremowy szeroki, sweterek . Włosy związałam w kucyka. Trochę nijak w porównaniu do nich wyglądałam..  Po kilku minutach byłyśmy na stadionie, to niesamowite uczucie być wśród ludzi którzy podzielają twoje zainteresowanie. Rozsiadłyśmy się na swoich miejscach czekając na rozpoczęcie się meczu.

~W tym samym czasie w szatni zawodników Barcy:
Neymar Pov:

-Chyba sobie żartujesz tak?!  Przecież ci mówiłem, że to kłamstwo! Owszem święty nie jestem, interesowałem się dziewczynami. Ale nigdy bym cię nie zdradził! Wiesz co nie mamy o czym już gadać, to koniec!- Krzyknąłem mocno zdenerwowany. Ona chyba sobie kpi ze mnie. Kompletnie mi nie ufa, więc po co się tu męczyć dalej w tym „związku”.  Świetnie! Jeszcze tak mi humor przed meczem zepsuła. Cała szatnia się na mnie patrzyła ale szczerze, mam to gdzieś.
-Ulala..czyżby panna „cnotka” coś nabroiła? –Zapytał rozbawiony Pique, z tyłu tylko usłyszałem rozbawione głosy Leo i  Luis’a.
-Ha ha ha..Śmieszne..-Zaczęli mnie denerwować już powoli.
-Oj no przestań Ney.  Sorry ale to idiotka.. Naprawdę, nie warto sieja przejmować. Po za tym taki koleś jak ty długo samotności nie zazna. Może twoja przyszła żona znajduje sie właśnie na tym stadionie? –mrugnął Leo, szczerząc się przy tym.
-Weź nawet tak nie żartuj- Nie było mi do zabawy, muszę sie teraz skupić tylko na meczu i wygranej, nic więcej.

Natalia POV:
W końcu po paru minutach weszli na boisko zawodnicy i mecz się rozpoczął. Od samego początku Barcelona prowadziła, miała pełna kontrolę nad przeciwnikiem. Aż nagle w 89min gola strzelił Neymar. Kibice oszaleli, prawie aż przez to zepsułam telefon, który na szczęście w ostatniej chwili złapałam przed upadkiem.  Tak się cieszyłam z tej bramki, w końcu mecz skończył sie tylko właśnie tą jedną bramką i wygraną Barcy. Wszyscy zaczęli sie udawać powoli w stronę wyjścia. No dobra… przesadziłam z tym powoli.. Szybko i brutalnie. Zgubiłam dziewczyny. Siedziałam na podłodze w korytarzu czekając na „pomoc”? Było mi źle..zaczęłam płakać mijała już 2h a ich nie ma.. Zaczęło się robić ciemno i to bardzo a ja nawet nie znam drogi do hotelu..Wspaniała przygoda mamo..


Neymar POV:

-Jak to go nie ma?!- Oni chyba sobie jaja ze mnie robią.. Zgubić 5 letnie dziecko, serio?
-No tak jakoś, był i go nie ma- Ambitne Gerard naprawdę, ambitne.. Siedzieli przygnębieni w szatni, patrząc się z ukrycia na mnie. Normalnie krew mnie chyba zaleje.  I pomyśle, że ci ludzie moja własne dzieci..
-Srakoś wiesz! No do jasnej cholery to dziecko a nie pies, że od tak „był ale zniknął”- Już nie miałem sił na nich, ten dzień jest do dupy. A teraz jeszcze Davi gdzieś jest, nie wiadomo gdzie.. Zabije ich chyba.
Wkurzony poszedłem na własna rękę go szukać, to moje dziecko, no jestem beznadziejnym ojcem. Dać go pod opiekę Gerardowi i Leo..

~Natomiast, w tym czasie u Natalii:

Natalia POV:

Zimno mi..Naprawdę, dobrze, że chociaż ten sweterek wzięłam. Wiem, że to spowodowane strachem, jestem panicznie strachliwa. Ale kto by się nie bał w mojej sytuacji? Nagle usłyszałam szmer, przestraszyłam się jeszcze bardziej.  I co teraz zrobię, a jak to jakiś zboczeniec? Już przemyśliwałam najgorsze scenariusze gdy moim oczom ukazało się..Dziecko?
A dokładniej chłopczyk, mały blondynek o słodkim uśmiechu. Hmm..skądś go chyba kojarzę.. Chociaż w sumie to pewnie moja wyobraźnia.
-Ćeść jestem Davi, ćemu sama tak tu siedzisz?- Zapytał owy Davi siadając przy mnie.
-Cześć..Nazywam się Natalia, zgubiłam koleżanki wiesz i nie wiem jak wrócić do domu.. A ty co tak sam po nocy chodzi? Mama się pewnie niepokoi o ciebie. Chyba jest ci zimno co? Chodź wsadzę ci mój sweterek- Powiedziałam zakładając go na chłopca, na pewno rodzice zachodzą głowę gdzie on poszedł, swoją drogą odważny jest ten mały.
-Oć, zaprowadzę cię do taty, on ci pomozee, jest najlepsy- Powiedział łapiąc mnie za rękę i prowadząc w głąb korytarza. Mam doczucie, że doskonale zna to miejsce. Po paru minutach zaprowadził mnie do szatni? To dziecko nie skończy mnie zaskakiwać. Na nasz widok ludzie rzucili się w naszą stronę, całując przy tym chłopca, i ciesząc się. Ale zaraz, zaraz..O matko..Przecież to..
Nagle drzwi sie otworzyły z hukiem a w nich staną.. Neymar. Podbiegł do chłopca przytulając go z lekkim odetchnięciem ulgą.  Widać, że bardzo go kocha. To wspaniałe widzieć taki widok .

Neymar POV:

Taką ulgę poczułem jak go zobaczyłem, naprawdę mnie młody przestraszył. Nagle poczułem zapach pięknych, słodkich perfum. Zaskoczyło mnie to trochę, przecież to nie mój zapach.. Pachniał tak Davi. I dopiero teraz dostrzegłem, że jest ubrany w jakiś sweterek. Najprawdopodobniej kobiecy..
-Pats tatoo, to jest Natalia zgubiła się, ublała mnie w to bo było mi zimno. Pomoses jej prawda?- Zapytał patrząc z nadzieja na mnie, dopiero teraz dostrzegłem ją. Była całkiem inna niż dziewczyny, które widziałem do tej pory. Jasna karnacja, blond włosy, niebieskie oczy i do tego nieśmiała. Na widok jej rumieńców uśmiechnąłem się sam do siebie. Do tego to imię, takie nie tutejsze. Zaciekawiła mnie..
-Oczywiście synku, pomogę..-Nawet nie zauważyłem kiedy zasnął, miał sporo przeżyć jak na jeden dzień. – Cześć, jestem Neymar. Pamiętasz chociaż gdzie mieszkasz? –Powiedziałem znudzony..
-Nie jestem stąd.. Przyjechałam tu na jakiś czas.. Ale pamiętam, że to hotel taki duży przy plaży, jeśli to coś pomoże- Odpowiedziała, spuszczając oczy. Bała się mi spojrzeć w twarz.. Słodka, ale trochę i tak ją podrażnię w swoim czasie.
-Mhmm..wiem gdzie to jest. No to chodź zawiozę cię tam- Wskazałem ręką by szła za mną. Zapowiada się ciekawie..


Natalia POV:

To jakiś żart.. Serio? Neymar? W dodatku chce mnie podwieźć ..to chyba mój kolejny sen.  Szłam za nim do samochodu..Wow..fajny. Zawiał zimny wiatr co spowodowało lekki dreszcz, on to chyba dostrzegł bo zdjął swoja bluzę i mi podał.
-Weź ją. Widzę, że ci zimno a sweterka na razie nie odzyskach bo mały w nim zasnął a nie chce go budzić..
-Dziękuję.. – Przyjęłam bluzę i od razu ją wsadziłam. Pachniała mocnymi męskimi perfumami.  Niesamowite.. – Oczywiście, nie szkodzi.. Tak słodko śpi szkodo by było go budzić- Uśmiechnęłam  się na widok chłopca ssącego palca przez sen. Był taki uroczy.. Na swoim ciele poczułam jego wzrok. Bacznie mnie obserwował. Ale przez chwilę miałam odczucie, że sie uśmiecha.. Może mi się wydawało. Jechaliśmy tak kilka minut w ciszy gdy nagle się odezwał:
-Skoro nie jesteś stąd, to skąd..? Z Rosji? Wyglądasz na Słowiankę taką typową- Powiedział z złośliwym uśmieszkiem, zerkając na mój dekolt. No tak, bluzki od mamy pozdrawiają. Poczułam jak sie rumienię. Ten facet jest nieznośny!
-Nie jestem z Rosji.. Ale byłeś blisko.. Z Polski- Powiedziałam, pewnie i tak nie kojarzy gdzie to jest, no ale..
-Tak myślałem, kraj pięknych kobiet. A tu taki wyjątek mi się trafił..-No nie przegiął! I do tego sie uśmiecha. Głupek. Na szczęście dojechaliśmy na miejsce.. Ulga.
-Taa, dzięki za podwiezienie i za bluzę.. Cześć –Powiedziałam oddając mu ją. Już szłam w stronę drzwi gdy nagle ktoś mnie pociągnął za rękę. Z szokiem sie odwróciłam.
-Nie podziękowałem ci za opiekę nad małym. Może w ramach podziękowania wybierzesz się ze mną gdzieś jutro co? –zaproponował na co myślałam, że się udławię śliną..
-Ja..To znaczy..Czemu nie..- Jąkam się..Świetnie!
-A wiec do zobaczenia jutro o 15, pod hotelem. Dobranoc- Pocałował mnie w policzek..Wgl..Że co? Przecież dopiero co mnie obrażał a teraz..Nie ogarniam ludzi.. Pogrążoną w myślach mnie zostawił i odjechał..  

 No ciekawie..







Dziękuję wam za czytanie mojego bloga to niesamowite, że wczoraj czyli 14 marca mojego bloga w ciągu kilku, naprawdę kilku godzin odwiedziło go 84 osoby! To wspaniałe!. Dziękuję wam ślicznie. Również dziękuję za kolejny komentarz, bardzo mnie one motywują. Wiec w ramach podziękowania dodaje specjalnie dziś napisany rozdział, który miałam dodać za tydzień. Miłego czytania, komentujcie i jeszcze raz Dziekuję kochani! <3



3 komentarze:

  1. Haha boskie :D mogła nie oddawać tej bluzy haaha :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :D Cudowny rozdział już nie mogę doczekać się następnego:)

    OdpowiedzUsuń