Szłam
szeroką uliczką, wokół mnie przechodziło mnóstwo ludzi. Dzieci, mężczyźni,
kobiety..Każdy szedł we własną stronę podążając do szkół czy prac. Byłam
zafascynowana, niby nic takiego, a jednak coś niezwykłego. To miejsce
sprawiało, że nawet ci zwykli ludzie byli czymś nadzwyczajnym. Słoneczna
Barcelona.. Ta barwa kolorów. Wszędzie zieleń, piękne plaże, i ta miłość do
piłki nożnej niemal wyczuwalna na odległość.. I nagle dostrzegłam chłopaka
grającego w piłkę, w świetle zachodzącego słońca wyglądał niczym prawdziwe
bóstwo na ziemi.. Wyważone proporcje, i to opanowanie nad piłką. To było
piękne! Już
chciałam podejść bliżej by zobaczyć kto to…
Pip..pip…pip
!!!
Ze
strachem, obudziłam się siadając przy tym na łóżku. Cholera.. to tylko sen.
Chyba naprawdę przeżywam ten wyjazd skoro aż śni mi się. W sumie czemu tu się dziwić.
Nigdy nie wyjeżdżałam z domu na tak długo i tak daleko. W zasadzie nigdy nie
wyjeżdżałam. Pamiętam jak mama chciała mnie w któreś wakacje wywieść do babci.
Skończyło się tak, że schowałam się w piwnicy za piecem.. Lekko zasapana spojrzałam
na budzik obok łóżka, była już 10 00. Czas wstawać i się przygotować.
Zrezygnowana zeszłam na dół do kuchni skąd poczułam piękną woń, smażonych naleśników.
Mama z uśmiechem na ustach przywitała mnie, ruchem ręki zapraszając do stołu.
Po krótkiej chwili miałam przed sobą ulubione naleśniki oraz słoiczek dżemu.
-Smacznego
skarbie. Spakowałaś już wszystko?- Zapytała rodzicielka, zmywając przy tym
naczynia.
-Tak
sądzę..-I znowu to samo..Nie chcę jechać, boje się. To chyba zbyt wiele jak na
mnie. Po za tym wiecie czego się najbardziej obawiam? Tego, że jak już tam
będę, to Weronika i Magda zostawią mnie samą.. One lubią się bawić, imprezy,
chłopaki.. Ja taka nie jestem. I moja intuicja podpowiada mi, że wiele łez tam
wyleję.
-Natka
przestań o tym myśleć jak o karze śmierci. Jesteś młoda, piękna..- Powiedziała
podnosząc mój podbródek tak bym spojrzała jej w oczy- Spróbuj się zabawić.
Wiesz nie mówię tu zaraz nie wiadomo o czym prawda? Babcią zostać jeszcze nie chcę,
ale potencjalnego kandydata powoli szukać już możesz –Mrugnęła.
-Mamo!
Już ci mówiłam, że dobrze jest tak jak jest. Nie potrzebuję na razie chłopaka.-Kłamałam..
Chcę mieć kogoś tylko dla siebie. Kogoś kto będzie mi okazywał miłość. Nigdy
nie miałam chłopaka, może i dziwne w moim wieku przeważnie ma się już któregoś
z kolei chłopaka, ale nie ja..
-Tak,
tak..pamiętam. Ja tylko mówię, że nigdy nie wiadomo co ci się tam przydarzy.
Patrz na to optymistycznie. No a teraz zmykaj na górę przebrać się w coś
mniej..różowego z króliczkami.- Wskazała ręka na moja piżamę na której był
wielki, słodki króliczek. Przytaknęłam i z pośpiechem pobiegłam do pokoju.
Ubrałam się w spódniczkę przed kolano w kolorze miętowym oraz zwykłą białą
koszulkę.
Sczepiłam włosy w kucyka oraz lekko pomalowałam oczy. Jest już 1200..
Czas dziś płynie mi nie ubłagalnie.. Postanowiłam jeszcze przed wyjazdem przejść
się po mojej okolicy. Sąsiedzi miło mi machali na powitanie, kochałam to
miejsce. Tak wiem..rozczulam się. To tylko wyjazd, ale ja naprawdę go
przeżywam. Chwilę pobawiłam się z wnuczkiem pani Basi. Uwielbiam tego malucha,
zawsze jak mam czas bawimy się w berka albo chodzimy nad staw karmić kaczki.
Nagle dostrzegłam mamę machającą do mnie bym już przychodziła do domu. Serce mi
zadrżało.. Zegarek na ręku wskazywał już 1330. Serio? Przecież
dopiero z domu wyszłam.. Zrezygnowana poszłam po swoja torbę z ubraniami oraz
torebkę w którą spakowałam drobne, ważne rzeczy typu telefon, portfel itd.. Mama
powiadomiła mnie, że odwiezie mnie na lotnisko. Byliśmy na miejscu po około 30min.
Wzrokiem odszukałyśmy ciocię z Weroniką i Magdą. Nagle usłyszeliśmy miły głos
pani każącej udać się do samolotu. Przyszedł moment pożegnania..
-No
więc, często pisz kochanie do mnie. Pamiętaj by dobrze się bawić ale z rozumem.
Kocham Cię mój maluszku..- Powiedziała mama ze łzami w oczach, przytulając mnie
mocno.
-Też Cie
kocham mamo..-Odpowiedziałam lekko szlochając.
-Mam coś
dla ciebie, taki drobny prezent..- Wyjęła małe pudełeczko, w którym znajdował się
piękny naszyjnik. Delikatny łańcuszek, na którym spokojnie zwisało drobne serduszko.
Był piękny!
-Dziękuję
mamo, nie musiałaś..
-Ale
chciałam, weź go. Niech będzie przy tobie. Przyniesie ci szczęście.
Ucałowałam
ją jeszcze raz i udałam się w stronę samolotu. Już po chwili siedzieliśmy na
swoich miejscach. Zaczęliśmy się wznosić w powietrze, pomachałam lekko w stronę
mamy. Po moim policzku spływała jedna, samotna łza..
Nawet
nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Nie chciałam słuchać uradowanych dziewczyn.. Po
chwili przebudziłam się, wszyscy już spali.. Oprócz pani obok mnie. Miła,
starsza kobieta uśmiechnęła się do mnie.
-Nie
wyglądasz na szczęśliwą. Z rozmów twoich znajomych wnioskuję, że lecicie do
Barcelony. To wspaniałe miejsce. –Powiedziała sympatycznie kobieta.
-Tak
wiem, po prostu tęsknię już za mamą.. Pierwszy raz gdzieś wyjeżdżam. Boję się,
że nie będę tam szczęśliwa. –Odpowiedziałam. Nie wiem czemu jej to opowiadam,
przecież jej nie znam.
-Rozumiem.
Wiesz mam propozycję. Mogę ci powróżyć z kart, co ty na to?- Zaproponowała,
wyjmując z torebki karty.
-Sama
nie wiem.. Zresztą co mi tam. Z chęcią.-To tylko wróżba, nie oznacza, że się sprawdzi.
Zresztą ciekawi mnie co ona mi przepowie.
Kobieta
rozłożyła karty, każąc mi wybrać 3 z nich. Wybrałam 2 z nich i kiedy miałam sięgać
po 3, nagle zaciekawiła mnie ta leżąca na końcu. Więc cofnęłam rękę przez co
kobieta się zaciekawiła i wzięłam tą na którą spojrzałam. Pani odwróciła je po
czym odpowiedziała:
-Hmm..Ciekawe,
czeka cie wspaniała przygoda. Pewna sytuacja odmieni twoje życie. Poznasz
kogoś..Niewiarygodne!- Krzyknęła na co ja się przestraszyłam.
-Co się
stało? Coś złego mnie czeka?- Nagle bardzo zainteresowała mnie ta wróżba, mam
nadzieje że nie zgwałcą mnie tam, albo co gorsza nie zginę tam..
-Nie,
nic strasznego. Wręcz przeciwnie! Gratuluję, ogromne szczęście ci się przytrafi.
Zainteresujesz kogoś kim się interesują tam wszyscy!- To było bez sensu.. „Zainteresujesz
kogoś kim się interesują wszyscy”..Nie rozumiem..
-Ale
czeka cię trochę bólu, płaczu..Ale jak to mówią po każdym deszczu wychodzi
słońce. Będzie dobrze.- Uśmiechnęła się miło. Szczerze? Nie przekonała mnie..
Podziękowałam
jej po czym zasnęłam. Obudziły mnie lekkie wstrząsy, okazało się, że lądujemy.
Za oknem dostrzegłam widok zapierający dech w piersiach. Rzeczywiście jest tu
pięknie..
A więc
Barcelono.. Witaj!
Zapraszam do czytania Rozdziału 2. Dziękuję za miłe komentarze, oraz zachęcam do dalszego komentowania.
Pozdrawiam ,Arkana Eremita
Cudowny rozdział. Bardzo mi się podoba jak piszesz. Czekam na kolejne rozdziały i zapraszam do siebie http://friends-story-life.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuń