Pov Natalia:
Mija kolejny dzień, jak zwykle szara codzienność. Wstaje
rano do szkoły, myję się , jem, idę do szkoły, siedzę w niej 7h, wracam, jem,
odrabiam lekcje, kładę się spać i tak od nowa.. Jednak dziś jest czas długo oczekiwany
przez osoby uczące się, ponieważ dziś jest koniec roku szkolnego..Czujecie to
szczęście nadchodzące wraz z wakacjami? Tak długo na nie czekałam aż w końcu
stało się. Co prawda nie należę do osób, które mają jakoś szczególnie
zaplanowane wakacje. Chcę trochę odpocząć w końcu za rok matura, może nauczę sie
grać na gitarze. Ewentualnie spędzę ten czas z kuzynką oraz koleżanką..
-Natalia wstawaj, spóźnisz się na ostatni dzień szkoły! – Z zamyśleń
ocknął mnie głos mamy nadchodzący gdzieś z okolic kuchni znajdującej się piętro
niżej pod moim pokojem.
-Już nie śpię mamo, zaraz zejdę na dół- W pośpiechu
wyskoczyłam z łóżka, to prawda jest już 800, a o 920
zaczyna się koniec roku. Głupio by było tak się spóźnić w taki dzień jak ten.
Dlatego nie rozmyślając więcej ubrałam się w naszykowane dzień wcześniej
ubranie. Czarna spódniczka przed kolano oraz biała bluzka, miałam naszykowany
również sweterek ale zrezygnowałam z niego widząc piękną pogodę za oknem. Pobiegłam w świetnym nastroju do łazienki by
ogarnąć moje włosy.
-No witaj paskudo- Powiedziałam do własnego odbicia, może
trochę przesadzam ale jakaś musi być przyczyna małego jak nie zerowego
zainteresowania ze strony chłopaków. Chociaż tak z drugiej strony to trochę moja
wina. Jestem dość zamknięta na nowe
znajomości, szczególnie jeśli chodzi o chłopaków. Po za tym nie mam czasu na
takie sprawy.
-Natalka zrobiłam ci śniadanie, jak chcesz podwiozę cię pod
szkołę i tak muszę zrobić zakupy- Odpowiedziała z uśmiechem moja rodzicielka.
Przeciętna kobieta w średnim wieku, za to z pięknymi niebieskimi oczami.
-Dziękuję mamo, nie będę musiała iść na piechotę a w
najlepszym wypadku tłuc sie busem z pijakami wracającymi po nocy do domu.
-Oj nie marudź słońce, a właśnie rano rozmawiałam z ciocią,
Weronika chce z Tobą o czymś porozmawiać. Podobno to coś ważnego.- Powiedziała,
zabierając przy tym torebkę i szykując się do wyjazdu.
-Naprawdę? A mówiła może o co chodzi?- Zaciekawiło mnie to.
Często ma do mnie różne prośby, zazwyczaj chodzi o chłopaka, czyli jakąś poradę.
-Nie wiem, nic nie mówiła. No chodź bo się spóźnisz-
Ponagliła mnie. W biegu tylko chwyciłam po telefon i wraz z nią wyszłam kierując
siew stronę samochodu. Po dotarciu na miejsce pożegnałam się z mamą, która obiecała
przyjechać po mnie. Zaczęła się akademia, każdy był pochłonięty rozmowa z
zapałem z kolegą/ koleżanką, nawet mi szybko zleciał ten czas, zamyślona o co
chodzi Weronice nawet nie zauważyłam kiedy akademia dobiegła końca.
Pov Weronika :
~Dzień wcześniej~
Była godzina 23, kiedy postanowiłam sprawdzić co ciekawego
dzieje się na necie. Niby nic, a jednak.. Jakiś czas temu wzięłam udział w
konkursie, trzeba było odpowiedzieć na parę pytań związanych z piłka nożną,
opowiedzieć coś o sobie ogólnie takie bla, bla, bla.. Jednak nie chodziło mi o „zamiłowanie” do
piłki tylko nagroda, która była w tym konkursie, a mianowicie WYJAZD DO
SŁONECZNEJ BARCELONY! To coś niesamowitego, słońce, plaża, przystojni faceci na
każdym kroku ogólnie żyć nie umierać. Jednak no bądźmy szczerzy, szanse miałam
marne na wygranie. Tyle ludzi bierze w nim zapewne udział, że mimo wrodzonego
fartu szanse były znikome.
Już miałam kłaść się spać gdy postanowiłam jednak sprawdzić
stronę z konkursem, tak ze względu na czystą ciekawość. Weszłam na dana stronę,
wszędzie tylko notki o regulaminie, nagrody pocieszenia aż nagle moim oczom
ukazał się napis:
-Zwycięzca-
Z lekkim zdenerwowaniem kliknęłam w owy post i… zobaczyłam
swoje imię i nazwisko! Dacie wiarę? WYGRAŁAM! Emocjom dałam upust, wstałam z
łóżka i jak opętana zaczęłam latać po pokoju, budząc przy tym domowników.
Pierwsza do pokoju wdarła mama..
-Co ty robisz? Oszalałaś! Ojciec ma jutro na rano do pracy a
ty latasz jak z padaczką po pokoju !-Wydarła się.
-Mamo! Wygrałam konkurs!- Uściskałam ją najmocniej jak
mogłam, byłam taka szczęśliwa.
-O czym ty mówisz? Jaki konkurs?
-No pamiętasz jak ci mówiłam o tym konkursie co wygraną jest
wyjazd do Barcelony? Wygrałam go! Jadę do Barcelony!- Szczęście mnie ogarniało,
aż nagle na ziemie wróciła mnie mama.
-Nigdzie sama nie jedziesz. Bez osoby odpowiedzialnej cie nie
puszcze. A ja i ojciec nie możemy, wiesz ile pracy teraz mamy, nie ma czasu na „wakacje”.-
Zamarłam..
-No mamo! Przecież nie jadę sama, będzie też Magda. Poza tym
mam już 18 lat!- Musiałam jakoś ją przekonać, to niesprawiedliwe!
-Z Magdą? Teraz to tym bardziej, to wykluczone. Nie obrażaj się
ale nie jesteście wystarczająco odpowiedzialne żeby tam jechać. Nie puszczę was
tam same. – Nie dawała za wygrana, musiałam działać.
-Czyli, że jakbym jechała z kimś odpowiedzialnym to byś mnie
puściła?- Zapytałam.
-Jakby to był ktoś odpowiedzialny, to tak.
-W takim razie jedzie z nami też Natalia. – Wiedziałam, że ją
tym złamie, jeśli jednym słowem miała opisać ja to byłoby to „odpowiedzialność”.
Nie lubi imprez, jest cicha, spokojna i przede wszystkim mama ją uwielbia.
-Natalia? Cóż..-Zamyśliła się.- No zgoda, jeśli się zgodzi z wami jechać, to
droga wolna.
-Zgodzi się! Dziękuję mamo!- Ucałowałam ja i poszłam poinformować
Magdę o wygranej. Co prawda Natalia jeszcze o tym nie wie, że jedzie ale się dowie.
Pov Natalia:
Dzień powoli dobiega końca, zmęczona padłam prosto do łóżka,
planowałam jeszcze obejrzeć mecz Fc Barcelony po czym położyć się spać. Pewnie was to szokuję, że taka cicha osóbka
jak ja lubi sport? Lubię, kuzyn mnie zaraził miłością do piłki a dokładniej do
Fc Barcelony wiec od tamtej pory jestem ich fanką. Ale oczywiście fanka w
sensie, że lubię oglądać ich a nie psycho-fanką, która nie umie żyć bez nich i
fantazjuje o nich.
Właśnie zaczął się mecz, opatulona w koc zaczęłam oglądać
gdy nagle moje skupienie przerwał dźwięk telefonu. Wyświetlał sie numer Weroniki wiec szybko
odebrałam.
-No cześć, podobno coś chciałaś ode mnie, mama mi dziś rano
powiedziała.- Zaczęłam rozmowę.
-Hej! Boshe nie uwierzysz! Wygrałam ten konkurs, o którym ci
mówiłam! Lecę do Barcelony z Magdą! – Piszczała, a ja żałowałam, że włączyłam głośnomówiący.
-To wspaniale! Kiedy wyjeżdżacie?- Fajnie jej, zwiedzi słoneczna
Barcelonę, te wszystkie piękne miejsca. Szczęściara, jednak ja wolę swój
przyjemny dom.
-Jutro o 16 jest wylot. Wszystko już mam spakowane, bilety i
ogólnie tak sie cieszę! 2 miesiące w Barcelonie! Dlatego noo.. pakuj się, bo
nie będę na ciebie czekać. Na lotnisku musimy być punktualnie!- Zaraz że co? Ja
sie przesłyszałam tak? Ona tak naprawdę
czy to ja już wariuję? Zresztą czemu mówię to w myślach..
-Jak to ja? Przecież to wy tam lecicie..
-No właśnie ty też, mama nie chciała nas puścić bez „opieki”,
dlatego zgodziła si epod warunkiem, że lecisz z nami. Cieszysz się prawda?!
Szczerze to wcale. Nie to, że jestem taka mysz, siedząca
tylko w domu ale, nigdy nie byłam nigdzie po za domem na tak długo..
-No wiesz, trochę mnie zaskoczyłaś.. Nie wiem czy mama sie
zgodzi więc..
-Zgodziła się! Już wszystko załatwione. Pakuj się przyjedziemy
po ciebie o 15 i od razu potem na lotnisko. Do jutra! Zabierz bikini!
Pip..pip..pip..- Rozłączyła się.. No świetnie.. Do pokoju weszła mama.
- Rozmawiałaś z Weroniką?
-Tak..Wiedziałaś o tym prawda? Czemu mi nie powiedziałaś
rano? –Byłam trochę roztargniona.. Odważyć się i pojechać w być może jedyna
taką przygodę w moim życiu, czy przeprosić i zawieść Weronikę i Magdę ale
uszczęśliwić siebie..
-Wiedziałam, ciocia mnie powiadomiła o tym. Uważam, że to
wspaniała szansa. Zwiedzić coś nowego,
może trochę otworzysz się na ludzi. Albo poznasz jakiegoś przystojniaka?-
Powiedziała, zabawnie poruszając brwiami- Po za tym, są wakacje na litość
boską! Wyjdź w końcu z tego pokoju do ludzi!
-Masz racje mamo, ale
to tak daleko..
-No i co z tego, że daleko. Są telefony będziesz dzwonić
codziennie a jak nie to będziemy rozmawiać przez skayp’a. –Znacie taką mamę,
która sama was wygania w nieznane? Mama na złoty medal normalnie.. Ale kocham
ją.
-No dobrze, ale nawet nie mam odpowiednich ubrań. W Polsce
jest inny klimat niż tam, mam same długie spodnie i swetry. Za późno na zakupy.-
Kontynuowałam.
-Nie wywiniesz się słońce. Zrobiłam rano zakupy, kupiłam ci
co nieco.- Powiedziawszy to wyjęła za drzwi może z 5 torb z ubraniami i butami.
Zgodziłam się, po czym we dwie zaczęłyśmy oglądać zakupione ubrania.
Przymierzałam je, były wspaniałe! Ale trochę źle się w nich czułam. Większość
to sukienki w połowę ud albo krótkie szorty. W dodatku te prześwitujące bluzki..
Momentami mam wrażenie, że zamieniłyśmy sie rozumami z mamą. Pomogła mi się spakować
i przyszykować do jutrzejszej przygody. Zapomniałam o meczu, który leciał.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam, jak wiele będę miała wspólnego z osobnikami tam biegającymi.
A szczególnie z jednym. A więc
Barcelona.. Pogrążona w myślach, zasnęłam.
Jest i "Rozdział 1". Zapraszam do czytania i komentowania! Miłej niedzieli,
Arkana Eremita
Hah mama najlepsza :D
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać kiedy tam wylądują i wgl <3.
Czekam na next i zapraszam do siebie :) neymaarmylife.blogspot.com ;)