niedziela, 22 marca 2015
Notka informacyjna + Mała prośba ;3
Kochani, jak już się domyślacie uwielbiam Fc Barcelonę w tym samego Neymara. Dlatego ostatnio wpadł mi do głowy pewien pomysł.. Czemu by nie napisać do niego z prośbą o autograf? xD A ponieważ jestem totalnie ambitna i jak już coś wymyślę muszę tego dokonać to mam prośbę.
Ja i mój angielski jesteśmy raczej w "napiętych stosunkach", nie powiem, że jestem totalnie zielona ale jakoś szczególnie pewnie sie nie czuję na tyle by samej napisać list. Więc, jeśli ktoś z Was, kochani którzy odwiedzacie mój blog, umie dość dobrze ten język byłabym niezmiernie wdzięczna za pomoc. Chodzi mi raczej o przetłumaczenie mojego listu na angielski.
Myślę również nad napisaniem poradnika, jak ma wyglądać tego podobny list. Oczywiście przykłady można znaleźć na necie ale no wiecie, lepiej jednak napisać samemu. Wiec piszcie, jeśli chcielibyście bym dodała taki "poradnik" to z miłą chęcią to zrobię. Również proszę ślicznie o pomoc gdyż ten autograf nie byłby dla mnie tylko dla kogoś mi bliskiego, kto uwielbia tego piłkarza ;3
Jeśli chodzi o samego bloga następna notkę myślę dodać gdzieś w trakcie tygodnia, może w środę albo ewentualnie w czwartek gdyż mam już w połowie napisany następny rozdział.
Komentujcie, piszcie czy chcecie taki "poradnik" oraz ślicznie proszę o małą przysługę, jeśli jesteś również fanem Neymara to możemy sobie nawzajem pomóc. Jeśli umiesz pisać "sprawnie" po angielsku (Nie tak jak ja, gdzie moje zdania ograniczają sie do "Nazywam się" i "Mieszkam tu i tu" xD ), a nie wiesz jak ma wyglądać taki list a też chciałbyś komuś zrobić niespodziankę albo poprosić go dla siebie to ja mogę w zamian pomóc samą konstrukcją i sposobem w jaki powinien zostać wysłany.
Proszę o kontakt na gmail :
arkanaeremita@gmail.com
Całuski, Arkana Eremita x
Rozdział 4. Jeśli to nie jest miłość-cóż ja czuję?..
Normalnie mnie tu tak z tym wszystkim zostawił.. Najpierw
się ze mnie śmieje, obraża mnie a potem nagle proponuje wspólne wyjście i
całuje w policzek.. Jeśli myśli, że dam sie nabrać na tą „gierkę” to mi
przykro. Zadufany w sobie idiota! Zdenerwowana postanowiłam pójść do swojego
pokoju by w spokoju pomyśleć. Zresztą nad czym tu myśleć, Natalia ogarnij się!
To tylko głupi piłkarz, egoistyczny kretyn.. W windzie zauważyłam swoją twarz a
dokładniej czerwone ślady na policzkach.. No tak, zarumieniłam się.. Normalnie
mogłabym to usprawiedliwić wrażliwą skórą, ale w tym wypadku to było przez
Narwy..Bo przez nerwy prawda? Mniejsza, mój monolog wewnętrzny przerwały mi
znane głosy. No tak Weronika i Magda, dosłownie rzuciły się na mnie.
.
-Bosheee, Natalia! Tak się martwiłyśmy, nawet nie wiem kiedy
się rozdzieliłyśmy, to chyba przez ten tłum- Zaczęła tłumaczyć moja kuzynka, a
jednak się martwiły.. Jak miło..-Nic ci nie jest? Wgl jak się tu dostałaś,
pewnie mega się bałaś. Tak cie przepraszam..
-W porządku, nic mi nie jest.. To prawda, nie za przyjemne
było to uczucie.. Eee..pewna miła starsza pani mnie podwiozła- Musiałam coś
powiedzieć, no przecież nie powiem im „E no wiesz Ney mnie podrzucił”.. To by
było nie realne, po za tym no bądźmy szczerzy. Kto by w to uwierzył? W sumie to
prawda, ale no to dziwne..
-Starsza pani? Hmm.. no ok. Miło z jej strony –Powiedziała
Magda.. Uff..uwierzyły w to.
-No nawet bardzo, wgl chyba jestem mega zdesperowana-
Weronika zrobiła przy tym minę smutnego kota. Wyglądała komicznie.
-Dlaczego zdesperowana?- Zapytała Magda, siadając na brzegu
łóżka.
-No chyba meega brak mi chłopaków.. Bo normalnie aż Natalia
mi nimi pachnie! –Rozżaliła się jeszcze bardziej..No pięknie. Serce mi stanęło
w miejscu.
-W zasadzie to mi też tu pachnie męskimi perfumami..-
Powiedziała podejrzliwie Magda, nagle ich oczy skierowały się w moja stronę.
Już po mnie… – I to cholernie drogimi.. Wiesz coś o tym może Nati?
-Eee.. może Luis tu był. No wiecie, może coś chciał od nas.
Kolejna niespodzianka? –Zasugerowałam, muszę się bronić…
-To raczej niemożliwe, przecież go tu nie ma. Coś
kombinujesz.. Boshe to był chłopak prawda?!- Zapytała uradowana Weronika..
Przełknęłam głośno ślinę.. I co mam teraz powiedzieć? Dobra kombinuj Nati,
kombinuj jakby od tego zależało twoje życie…
-Noo..to prawda. Taki miły choć totalnie egoistyczny kibic
mnie tu podrzucił.- Poddałam się.. Przez ten wyjazd kłamię teraz więcej niż
przez całe swoje życie.. Czuję, że źle zrobiłam mówiąc im. Te już oblewały mnie
setkami pytań typu: „Przystojny?”, „Fajny jest?”, „To Hiszpan?”.. Zrezygnowana
usiadłam na łóżku..
-No wiecie..zależy co się komu podoba.. Taki, przeciętny-
Znowu kłamstwo..No masakra. Może to i idiota, ale cholernie przystojny idiota-
Był..oj no nie ważne. Tylko mnie tu podwiózł. Nic więcej.. A teraz przepraszam,
ale idę wziąć prysznic i chcę sie juz położyć, jestem mega zmęczona..
Jak powiedziałam tak też zrobiłam, napuściłam całą wannę
gorącą wodą. Po czym zanurzyłam się w niej i odpływają w morze wyobraźni.. Po
godzinie wyszłam z łazienki, założyłam szeroką bluzkę, która służy mi za
piżamę. Już miałam położyć się w łóżku gdy moją uwagę przykuła pewna rzecz za
oknem. Była to gwiazda, normalna gwiazda na niebie. Jednak ta była jakaś
nadzwyczajnie jasna. Była piękna. W zamyśleniu wyszłam na balkon by
poobserwować ją..
Neymar Pov:
Zaintrygowała mnie ona. Jest inna niż reszta. Nie piszczy mi
w twarz na mój widok, nie chce autografu.. Jest ciekawa. Wziąłem małego Daviego
i zaniosłem go na górę do pokoju. Biedny zasnął, za dużo wrażeń jak na jeden
dzień dla niego..Z resztą nie tylko dla niego..
Już chciałem go położyć, gdy się ocknął..
-Dzie jeśt Natalia tatoo?- Zapytał przecierając zaspane
oczka rękami. Zaskoczył mnie, naprawdę. Zna ją raptem kilka minut a już się o
nią pyta. Do Brumy próbowałem go przyzwyczaić od kilku miesięcy i nic a tu..od
tak. Co w tobie jest takiego dziewczyno?
-No wiesz, została u siebie w domu. A teraz śpij już.. –Zaczyna
mnie intrygować jeszcze bardziej. Jutro się z nią spotykam.. Sam nie wiem
dlaczego to zaproponowałem. Tak po prostu wystrzeliłem z tym „z nikąd”. Nie
zmienia to jednak faktu, że w pewnym stopniu..podoba mi się? Jest inna, może to
dlatego..
-Tatoo cemu ona nie może mieskać z nami? Będę mógł się z nią
jesce zobacyć?- Spytał, co mnie zaskoczyło i to bardzo nawet.
-Bo ma swój dom Davi, tak samo jak ty.. Możliwe, że się z
nią jeszcze zobaczysz. A teraz już naprawdę śpij..- Pocałowałem go w czółko i
zgasiłem światło zostawiając tylko lampkę nocną.
-Kocham cie tatoo- Powiedział na odchodne.
-Tak synku, ja ciebie też..
Po chwili udałem się na dół, usiadłem na kanapie biorąc przy
tym lampkę wina.. Jutrzejszy dzień zapowiada się ciekawie, nawet bardzo.. Nagle
dostrzegłem coś za oknem. Myślałem, że to jakiś reflektor ale jednak okazała się
to gwiazda o niezwykłym blasku. Nie wiem dlaczego, ale nagle pomyślałem o
niej.. Gwiazda była taka jak ona.. Bardzo mi ja przypominała.. Roześmiana,
samotna, i te jej oczy tak błyszczące jak ta gwiazda naprzeciwko.. Dobra Ney
ogarnij się stary! Zaczynasz gadać jak Szekspir co najmniej.. Jednak ta myśl nie dawała mi spokoju.
Popijając wino powiedziałem tylko jedno..
Kolorowych snów
Natalio..
Natalia Pov:
Wpatrzona w gwiazdę, nagle doznałam czegoś dziwnego.. Znacie
takie uczucie jak słyszycie, że ktoś wypowiedział wasze imię, odwracacie się a
tam nikogo nie ma? To właśnie poczułam.. Byłam pewna w 100%, że ktoś
wypowiedział moje imię. Myślałam, że może Weronika albo Magda cos chce ale
nikogo nie zobaczyłam.. Pewnie mi się tylko wydawało. Ale jeszcze dziwniejsze
jest to, że zaraz po tym pomyślałam o..Neymarze.. Dlaczego? Może dlatego, że
jestem nie uleczalną romantyczką, której brakuje takiej „miłosnej przygody”
niczym Romeo i Julia.. Jestem żałosna myśląc, że on o mnie nie wiem..myśli? Oj
zresztą to piłkarz! Tyle się czyta na temat znanych osób.. Kolejna zdrada, humorki,
egoista, bawi sie dziewczynami.. Takie rzeczy można spokojnie na nich
przeczytać..
Zawiał lekki, zimny wiatr. Wzdrygnęłam się i postanowiłam
wrócić do pokoju. Położyłam sie spać, ale coś nie pozwalało mi na to.. A mianowicie..
zapach. Ten silny, mocny męski, zapach. Nie wiem skąd on się tu wziął..
Przecież cała się umyłam i to ..porządnie. Ubrania też wrzuciłam do prania,
wiec skąd mi tu pachnie ..o zgrozo właśnie nim? Nie może mi pachnieć nie
wiem..truskawkami? Albo już nawet wolałabym „Domestos” czy coś temu podobne niż
to! Świat chce mi zrobić na przekór, bawi się mną.. Świetnie! Ale ja nie jestem
głupia, nie poddam się! I już szczególnie po moim trupie.. nie spodoba mi się on!
Aby „zabić” ten zapach postanowiłam poczytać by zająć czymś
innym myśli.. Na półce leżała książka wie ja wzięłam..i otworzyła się na
stronie wiersza..:
* Jeśli to nie jest miłość
– cóż ja czuję?
A jeśli miłość – co to jest takiego?
Jeśli rzecz dobra – skąd gorycz, co truje?
Gdy zła – skąd słodycz cierpienia każdego?
A jeśli miłość – co to jest takiego?
Jeśli rzecz dobra – skąd gorycz, co truje?
Gdy zła – skąd słodycz cierpienia każdego?
Jeśli z mej woli płonę – czemu płaczę ?
Jeśli wbrew woli – cóż pomoże lament ?
O śmierci żywa, radosna rozpaczy,
Jaką nade mną masz moc! Oto zamęt .
Jeśli wbrew woli – cóż pomoże lament ?
O śmierci żywa, radosna rozpaczy,
Jaką nade mną masz moc! Oto zamęt .
Żeglarz, ciśnięty złym wodom dla żeru,
W burzy znalazłem się podarłszy żagle,
Na pełnym morzu, samotny, bez steru.
W burzy znalazłem się podarłszy żagle,
Na pełnym morzu, samotny, bez steru.
W lekkiej od szaleństw, w ciężkiej od win
łodzi
Płynę nie wiedząc już sam, czego pragnę,
W zimie żar pali, w lecie mróz mnie chłodzi.
Płynę nie wiedząc już sam, czego pragnę,
W zimie żar pali, w lecie mróz mnie chłodzi.
Ha ha ha..śmieszne! Życie jest jednak okrutne.. Zrezygnowana
położyłam się zatapiając, się w objęcia Morfeusza.
* Wiersz ten to: Sonet CXXXII – Francesco Petrarca
Dziękuję wam za miłe komentarze, wszystkie je czytam i jest mi wtedy tak przyjemnie na sercu ;3
Mam nadzieję, że rozdział sie wam spodoba, zachęcam do obserwowania oraz komentowania.
Miłej Niedzieli..,
Pozdrawiam Arkana Eremita x
niedziela, 15 marca 2015
Rozdział 3. Niespodzianka. I to jaka!
Natalia POV:
Jestem tu od 5 min a już zaczynam poważnie żałować mojej
decyzji.. W ukryciu przed mamą spakowałam w osobną torbę swoje spodnie, jakieś
dresy oraz swetry i szerokie bluzy, które uwielbiam. Jak się przed chwilą
okazało..Zgubiono je! Czyli jednak zostają mi ubrania kupione przez mamę… Małe
pocieszenie.. jadę teraz wraz z dziewczynami do hotelu , który był w spół nagrodą
w konkursie. To co zobaczyłam przewyższało moje oczekiwania.. Niesamowity 5-cio
gwiazdkowy hotel znajdujący się przy plaży. Żyć nie umierać.. Ale nie dla mnie.
Dziewczyny piszczały w niebo-głosy, ale jak dla mnie „dupy nie urywa”. Wprawdzie fajny i dobrym miejscu ,ale dla kogoś
kto lubi np. pływać i często bywa na plaży. Nie lubię tego. Ogólnie boję się wody,
z czego często śmiała sie rodzina, ponieważ nie wiem czy wiecie, ale moja mama
swego czasu była pływaczką. Ale po moich narodzinach odpuściła. Także teoretycznie powinnam kochać pływanie
ale tak nie jest. Boję się jej. Moim zdaniem jest bardzo zdradliwa, niby nic
ale jak stracisz czujność możesz sie utopić z byłe czego.
Moje rozmyślanie przerwał kierowca informujący nas, że
jesteśmy na miejscu więc wyszłam z samochodu zabierając przy tym swoje rzeczy
dziewczyny z lekkim szokiem zrobiły to co ja i po chwili udaliśmy się w stronę
hotelu gdzie czekano już na nas. Dano nam klucze do pokoju oraz objaśniono, że
wieczorem dostanie nam się „niespodzianka”. W sumie jestem ciekawa co to.. Oby
nie jakieś skoki ze spadochronu.. Pokój był śliczny. Biało złote zdobienia i w
dodatku balkon z widokiem na stadion? Dopiero teraz zauważyłam go.. Spostrzegawcza
jestem, nie ma co.. Ciekawe kto tam trenuje.. Moje rozmyślenia przerwały
dziewczyny, które „ odwiedziły” mój pokój.
-Ale tu jest pięknie! Jest tak ciepło, miło i w dodatku ci
faceci..- Rozmarzyła się moja kuzynka..
- To prawda, wszystko tu jest takie inne.. Jutro idziemy na
plażę! -krzyknęła szczęśliwa Magda. Było
mi ich żal, ale musiałam o czymś im przypomnieć..
-Wszystko fajnie ale jak macie zamiar zagadać do chłopaków? –
Zapytałam.
-Normalnie.
-Tak tylko przypomnę wam, że jesteśmy w Hiszpanii, a nie
sądzę że uczą się tu j. polskiego. Przecież nie umiecie mówić po hiszpańsku..-
To trochę było brutalne z mojej strony tak im przypominać o tym skoro ich to
tak cieszy. No ale taka była prawda.. W takich momentach jestem dumna z bycia „kujonicą”. Ja języka hiszpańskiego się uczę w szkole
dlatego nie mam tego problemu. Ale jaki paradoks..
One chcą ,ale nie mają jak porozumiewać się, a ja mam jak ale nie chce..
-O raaaany.. Masz rację i co my teraz zrobimy?- Załamały
się.
-No zawsze pozostaje wam angielski oraz wiara, że traficie
na człowieka który go rozumie. –Odpowiedziałam, to chyba logiczne prawda?
-No tak.. A tak właśnie Ty umiesz hiszpański prawda?
Mogłabyś..- Nie dokończyła bo do pokoju wszedł wcześniej widziany mężczyzna,
który miał się pojawić z niespodzianką.
-Dzień dobry paniom. Jeszcze raz gratuluję wygranej. Nazywam
się Luis i przyszedłem by przekazać wam pewną wiadomość . – Zaczął „dyskretnie”
przyglądając sie mojej osobie. Świetnie. Kolejny zboczeniec.. – Na waszym
miejscu, kupiłbym jakiś szalik z Fc
Barceloną, ponieważ niespodzianką są bilety na ich mecz, dziś wieczorem.
On żartował prawda? Powiedźcie, że to żart.. Przecież ja ich uwielbiam! Zawsze
interesowała mnie piłka nożna, ich mecze są zawsze takie emocjonujące. Weronika z Magdą zawsze się śmieją, że mnie
nie obchodzą przystojni zawodnicy Barcy tylko ich gra. Ale faktycznie tak jest.
-To wspaniale! Może ich poznamy! Na przykład boskiego Neymara..-Rozmarzyły
się po tym jak wyszedł Luis.
-No w końcu nadzieja umiera ostatnia..Kto wie. Lepiej sie
pozbierajcie za 30min wyjazd- Odpowiedziałam, pewnie nawet nie dosłyszały jak
Luis mówił kiedy jedziemy tam. Po moich słowach popędziły do łazienki
zabierając przy tym ubrania. Po 30 min byłyśmy gotowe, wiec zeszłyśmy na dół.
Dziewczyny wyglądały oszałamiająco. Ich karnacja była typowa dla dziewczyn tu mieszkających
do tego ich ubrania. Weronika w małej czarnej, a Magda w dość wyzywającym topie
i spodenkach. Ja postawiłam raczej na wygodę. Czarne rurki i kremowy szeroki, sweterek
. Włosy związałam w kucyka. Trochę nijak w porównaniu do nich wyglądałam.. Po kilku minutach byłyśmy na stadionie, to
niesamowite uczucie być wśród ludzi którzy podzielają twoje zainteresowanie. Rozsiadłyśmy
się na swoich miejscach czekając na rozpoczęcie się meczu.
~W tym samym czasie w szatni zawodników Barcy:
Neymar Pov:
-Chyba sobie żartujesz tak?!
Przecież ci mówiłem, że to kłamstwo! Owszem święty nie jestem,
interesowałem się dziewczynami. Ale nigdy bym cię nie zdradził! Wiesz co nie
mamy o czym już gadać, to koniec!- Krzyknąłem mocno zdenerwowany. Ona chyba
sobie kpi ze mnie. Kompletnie mi nie ufa, więc po co się tu męczyć dalej w tym „związku”. Świetnie! Jeszcze tak mi humor przed meczem
zepsuła. Cała szatnia się na mnie patrzyła ale szczerze, mam to gdzieś.
-Ulala..czyżby panna „cnotka” coś nabroiła? –Zapytał rozbawiony
Pique, z tyłu tylko usłyszałem rozbawione głosy Leo i Luis’a.
-Ha ha ha..Śmieszne..-Zaczęli mnie denerwować już powoli.
-Oj no przestań Ney.
Sorry ale to idiotka.. Naprawdę, nie warto sieja przejmować. Po za tym
taki koleś jak ty długo samotności nie zazna. Może twoja przyszła żona znajduje
sie właśnie na tym stadionie? –mrugnął Leo, szczerząc się przy tym.
-Weź nawet tak nie żartuj- Nie było mi do zabawy, muszę sie
teraz skupić tylko na meczu i wygranej, nic więcej.
Natalia POV:
W końcu po paru minutach weszli na boisko zawodnicy i mecz się
rozpoczął. Od samego początku Barcelona prowadziła, miała pełna kontrolę nad
przeciwnikiem. Aż nagle w 89min gola strzelił Neymar. Kibice oszaleli, prawie
aż przez to zepsułam telefon, który na szczęście w ostatniej chwili złapałam
przed upadkiem. Tak się cieszyłam z tej
bramki, w końcu mecz skończył sie tylko właśnie tą jedną bramką i wygraną
Barcy. Wszyscy zaczęli sie udawać powoli w stronę wyjścia. No dobra… przesadziłam
z tym powoli.. Szybko i brutalnie. Zgubiłam dziewczyny. Siedziałam na podłodze
w korytarzu czekając na „pomoc”? Było mi źle..zaczęłam płakać mijała już 2h a
ich nie ma.. Zaczęło się robić ciemno i to bardzo a ja nawet nie znam drogi do
hotelu..Wspaniała przygoda mamo..
Neymar POV:
-Jak to go nie ma?!- Oni chyba sobie jaja ze mnie robią..
Zgubić 5 letnie dziecko, serio?
-No tak jakoś, był i go nie ma- Ambitne Gerard naprawdę,
ambitne.. Siedzieli przygnębieni w szatni, patrząc się z ukrycia na mnie.
Normalnie krew mnie chyba zaleje. I
pomyśle, że ci ludzie moja własne dzieci..
-Srakoś wiesz! No do jasnej cholery to dziecko a nie pies,
że od tak „był ale zniknął”- Już nie miałem sił na nich, ten dzień jest do
dupy. A teraz jeszcze Davi gdzieś jest, nie wiadomo gdzie.. Zabije ich chyba.
Wkurzony poszedłem na własna rękę go szukać, to moje
dziecko, no jestem beznadziejnym ojcem. Dać go pod opiekę Gerardowi i Leo..
~Natomiast, w tym czasie u Natalii:
Natalia POV:
Zimno mi..Naprawdę, dobrze, że chociaż ten sweterek wzięłam.
Wiem, że to spowodowane strachem, jestem panicznie strachliwa. Ale kto by się nie
bał w mojej sytuacji? Nagle usłyszałam szmer, przestraszyłam się jeszcze
bardziej. I co teraz zrobię, a jak to
jakiś zboczeniec? Już przemyśliwałam najgorsze scenariusze gdy moim oczom
ukazało się..Dziecko?
A dokładniej chłopczyk, mały blondynek o słodkim uśmiechu.
Hmm..skądś go chyba kojarzę.. Chociaż w sumie to pewnie moja wyobraźnia.
-Ćeść jestem Davi, ćemu sama tak tu siedzisz?- Zapytał owy
Davi siadając przy mnie.
-Cześć..Nazywam się Natalia, zgubiłam koleżanki wiesz i nie
wiem jak wrócić do domu.. A ty co tak sam po nocy chodzi? Mama się pewnie
niepokoi o ciebie. Chyba jest ci zimno co? Chodź wsadzę ci mój sweterek-
Powiedziałam zakładając go na chłopca, na pewno rodzice zachodzą głowę gdzie on
poszedł, swoją drogą odważny jest ten mały.
-Oć, zaprowadzę cię do taty, on ci pomozee, jest najlepsy-
Powiedział łapiąc mnie za rękę i prowadząc w głąb korytarza. Mam doczucie, że
doskonale zna to miejsce. Po paru minutach zaprowadził mnie do szatni? To
dziecko nie skończy mnie zaskakiwać. Na nasz widok ludzie rzucili się w naszą
stronę, całując przy tym chłopca, i ciesząc się. Ale zaraz, zaraz..O
matko..Przecież to..
Nagle drzwi sie otworzyły z hukiem a w nich staną.. Neymar.
Podbiegł do chłopca przytulając go z lekkim odetchnięciem ulgą. Widać, że bardzo go kocha. To wspaniałe
widzieć taki widok .
Neymar POV:
Taką ulgę poczułem jak go zobaczyłem, naprawdę mnie młody
przestraszył. Nagle poczułem zapach pięknych, słodkich perfum. Zaskoczyło mnie
to trochę, przecież to nie mój zapach.. Pachniał tak Davi. I dopiero teraz
dostrzegłem, że jest ubrany w jakiś sweterek. Najprawdopodobniej kobiecy..
-Pats tatoo, to jest Natalia zgubiła się, ublała mnie w to
bo było mi zimno. Pomoses jej prawda?- Zapytał patrząc z nadzieja na mnie,
dopiero teraz dostrzegłem ją. Była całkiem inna niż dziewczyny, które widziałem
do tej pory. Jasna karnacja, blond włosy, niebieskie oczy i do tego nieśmiała.
Na widok jej rumieńców uśmiechnąłem się sam do siebie. Do tego to imię, takie
nie tutejsze. Zaciekawiła mnie..
-Oczywiście synku, pomogę..-Nawet nie zauważyłem kiedy zasnął,
miał sporo przeżyć jak na jeden dzień. – Cześć, jestem Neymar. Pamiętasz
chociaż gdzie mieszkasz? –Powiedziałem znudzony..
-Nie jestem stąd.. Przyjechałam tu na jakiś czas.. Ale pamiętam,
że to hotel taki duży przy plaży, jeśli to coś pomoże- Odpowiedziała, spuszczając
oczy. Bała się mi spojrzeć w twarz.. Słodka, ale trochę i tak ją podrażnię w
swoim czasie.
-Mhmm..wiem gdzie to jest. No to chodź zawiozę cię tam-
Wskazałem ręką by szła za mną. Zapowiada się ciekawie..
Natalia POV:
To jakiś żart.. Serio? Neymar? W dodatku chce mnie podwieźć ..to
chyba mój kolejny sen. Szłam za nim do
samochodu..Wow..fajny. Zawiał zimny wiatr co spowodowało lekki dreszcz, on to
chyba dostrzegł bo zdjął swoja bluzę i mi podał.
-Weź ją. Widzę, że ci zimno a sweterka na razie nie
odzyskach bo mały w nim zasnął a nie chce go budzić..
-Dziękuję.. – Przyjęłam bluzę i od razu ją wsadziłam.
Pachniała mocnymi męskimi perfumami. Niesamowite.. – Oczywiście, nie szkodzi.. Tak
słodko śpi szkodo by było go budzić- Uśmiechnęłam się na widok chłopca ssącego palca przez sen. Był
taki uroczy.. Na swoim ciele poczułam jego wzrok. Bacznie mnie obserwował. Ale
przez chwilę miałam odczucie, że sie uśmiecha.. Może mi się wydawało. Jechaliśmy
tak kilka minut w ciszy gdy nagle się odezwał:
-Skoro nie jesteś stąd, to skąd..? Z Rosji? Wyglądasz na Słowiankę
taką typową- Powiedział z złośliwym uśmieszkiem, zerkając na mój dekolt. No
tak, bluzki od mamy pozdrawiają. Poczułam jak sie rumienię. Ten facet jest nieznośny!
-Nie jestem z Rosji.. Ale byłeś blisko.. Z Polski-
Powiedziałam, pewnie i tak nie kojarzy gdzie to jest, no ale..
-Tak myślałem, kraj pięknych kobiet. A tu taki wyjątek mi się
trafił..-No nie przegiął! I do tego sie uśmiecha. Głupek. Na szczęście dojechaliśmy
na miejsce.. Ulga.
-Taa, dzięki za podwiezienie i za bluzę.. Cześć –Powiedziałam
oddając mu ją. Już szłam w stronę drzwi gdy nagle ktoś mnie pociągnął za rękę.
Z szokiem sie odwróciłam.
-Nie podziękowałem ci za opiekę nad małym. Może w ramach podziękowania
wybierzesz się ze mną gdzieś jutro co? –zaproponował na co myślałam, że się udławię
śliną..
-Ja..To znaczy..Czemu nie..- Jąkam się..Świetnie!
-A wiec do zobaczenia jutro o 15, pod hotelem. Dobranoc-
Pocałował mnie w policzek..Wgl..Że co? Przecież dopiero co mnie obrażał a teraz..Nie
ogarniam ludzi.. Pogrążoną w myślach mnie zostawił i odjechał..
No ciekawie..
Dziękuję wam za czytanie mojego bloga to niesamowite, że wczoraj czyli 14 marca mojego bloga w ciągu kilku, naprawdę kilku godzin odwiedziło go 84 osoby! To wspaniałe!. Dziękuję wam ślicznie. Również dziękuję za kolejny komentarz, bardzo mnie one motywują. Wiec w ramach podziękowania dodaje specjalnie dziś napisany rozdział, który miałam dodać za tydzień. Miłego czytania, komentujcie i jeszcze raz Dziekuję kochani! <3
sobota, 14 marca 2015
Rozdział 2..Pożegnania nadszedł czas..
Szłam
szeroką uliczką, wokół mnie przechodziło mnóstwo ludzi. Dzieci, mężczyźni,
kobiety..Każdy szedł we własną stronę podążając do szkół czy prac. Byłam
zafascynowana, niby nic takiego, a jednak coś niezwykłego. To miejsce
sprawiało, że nawet ci zwykli ludzie byli czymś nadzwyczajnym. Słoneczna
Barcelona.. Ta barwa kolorów. Wszędzie zieleń, piękne plaże, i ta miłość do
piłki nożnej niemal wyczuwalna na odległość.. I nagle dostrzegłam chłopaka
grającego w piłkę, w świetle zachodzącego słońca wyglądał niczym prawdziwe
bóstwo na ziemi.. Wyważone proporcje, i to opanowanie nad piłką. To było
piękne! Już
chciałam podejść bliżej by zobaczyć kto to…
Pip..pip…pip
!!!
Ze
strachem, obudziłam się siadając przy tym na łóżku. Cholera.. to tylko sen.
Chyba naprawdę przeżywam ten wyjazd skoro aż śni mi się. W sumie czemu tu się dziwić.
Nigdy nie wyjeżdżałam z domu na tak długo i tak daleko. W zasadzie nigdy nie
wyjeżdżałam. Pamiętam jak mama chciała mnie w któreś wakacje wywieść do babci.
Skończyło się tak, że schowałam się w piwnicy za piecem.. Lekko zasapana spojrzałam
na budzik obok łóżka, była już 10 00. Czas wstawać i się przygotować.
Zrezygnowana zeszłam na dół do kuchni skąd poczułam piękną woń, smażonych naleśników.
Mama z uśmiechem na ustach przywitała mnie, ruchem ręki zapraszając do stołu.
Po krótkiej chwili miałam przed sobą ulubione naleśniki oraz słoiczek dżemu.
-Smacznego
skarbie. Spakowałaś już wszystko?- Zapytała rodzicielka, zmywając przy tym
naczynia.
-Tak
sądzę..-I znowu to samo..Nie chcę jechać, boje się. To chyba zbyt wiele jak na
mnie. Po za tym wiecie czego się najbardziej obawiam? Tego, że jak już tam
będę, to Weronika i Magda zostawią mnie samą.. One lubią się bawić, imprezy,
chłopaki.. Ja taka nie jestem. I moja intuicja podpowiada mi, że wiele łez tam
wyleję.
-Natka
przestań o tym myśleć jak o karze śmierci. Jesteś młoda, piękna..- Powiedziała
podnosząc mój podbródek tak bym spojrzała jej w oczy- Spróbuj się zabawić.
Wiesz nie mówię tu zaraz nie wiadomo o czym prawda? Babcią zostać jeszcze nie chcę,
ale potencjalnego kandydata powoli szukać już możesz –Mrugnęła.
-Mamo!
Już ci mówiłam, że dobrze jest tak jak jest. Nie potrzebuję na razie chłopaka.-Kłamałam..
Chcę mieć kogoś tylko dla siebie. Kogoś kto będzie mi okazywał miłość. Nigdy
nie miałam chłopaka, może i dziwne w moim wieku przeważnie ma się już któregoś
z kolei chłopaka, ale nie ja..
-Tak,
tak..pamiętam. Ja tylko mówię, że nigdy nie wiadomo co ci się tam przydarzy.
Patrz na to optymistycznie. No a teraz zmykaj na górę przebrać się w coś
mniej..różowego z króliczkami.- Wskazała ręka na moja piżamę na której był
wielki, słodki króliczek. Przytaknęłam i z pośpiechem pobiegłam do pokoju.
Ubrałam się w spódniczkę przed kolano w kolorze miętowym oraz zwykłą białą
koszulkę.
Sczepiłam włosy w kucyka oraz lekko pomalowałam oczy. Jest już 1200..
Czas dziś płynie mi nie ubłagalnie.. Postanowiłam jeszcze przed wyjazdem przejść
się po mojej okolicy. Sąsiedzi miło mi machali na powitanie, kochałam to
miejsce. Tak wiem..rozczulam się. To tylko wyjazd, ale ja naprawdę go
przeżywam. Chwilę pobawiłam się z wnuczkiem pani Basi. Uwielbiam tego malucha,
zawsze jak mam czas bawimy się w berka albo chodzimy nad staw karmić kaczki.
Nagle dostrzegłam mamę machającą do mnie bym już przychodziła do domu. Serce mi
zadrżało.. Zegarek na ręku wskazywał już 1330. Serio? Przecież
dopiero z domu wyszłam.. Zrezygnowana poszłam po swoja torbę z ubraniami oraz
torebkę w którą spakowałam drobne, ważne rzeczy typu telefon, portfel itd.. Mama
powiadomiła mnie, że odwiezie mnie na lotnisko. Byliśmy na miejscu po około 30min.
Wzrokiem odszukałyśmy ciocię z Weroniką i Magdą. Nagle usłyszeliśmy miły głos
pani każącej udać się do samolotu. Przyszedł moment pożegnania..
-No
więc, często pisz kochanie do mnie. Pamiętaj by dobrze się bawić ale z rozumem.
Kocham Cię mój maluszku..- Powiedziała mama ze łzami w oczach, przytulając mnie
mocno.
-Też Cie
kocham mamo..-Odpowiedziałam lekko szlochając.
-Mam coś
dla ciebie, taki drobny prezent..- Wyjęła małe pudełeczko, w którym znajdował się
piękny naszyjnik. Delikatny łańcuszek, na którym spokojnie zwisało drobne serduszko.
Był piękny!
-Dziękuję
mamo, nie musiałaś..
-Ale
chciałam, weź go. Niech będzie przy tobie. Przyniesie ci szczęście.
Ucałowałam
ją jeszcze raz i udałam się w stronę samolotu. Już po chwili siedzieliśmy na
swoich miejscach. Zaczęliśmy się wznosić w powietrze, pomachałam lekko w stronę
mamy. Po moim policzku spływała jedna, samotna łza..
Nawet
nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Nie chciałam słuchać uradowanych dziewczyn.. Po
chwili przebudziłam się, wszyscy już spali.. Oprócz pani obok mnie. Miła,
starsza kobieta uśmiechnęła się do mnie.
-Nie
wyglądasz na szczęśliwą. Z rozmów twoich znajomych wnioskuję, że lecicie do
Barcelony. To wspaniałe miejsce. –Powiedziała sympatycznie kobieta.
-Tak
wiem, po prostu tęsknię już za mamą.. Pierwszy raz gdzieś wyjeżdżam. Boję się,
że nie będę tam szczęśliwa. –Odpowiedziałam. Nie wiem czemu jej to opowiadam,
przecież jej nie znam.
-Rozumiem.
Wiesz mam propozycję. Mogę ci powróżyć z kart, co ty na to?- Zaproponowała,
wyjmując z torebki karty.
-Sama
nie wiem.. Zresztą co mi tam. Z chęcią.-To tylko wróżba, nie oznacza, że się sprawdzi.
Zresztą ciekawi mnie co ona mi przepowie.
Kobieta
rozłożyła karty, każąc mi wybrać 3 z nich. Wybrałam 2 z nich i kiedy miałam sięgać
po 3, nagle zaciekawiła mnie ta leżąca na końcu. Więc cofnęłam rękę przez co
kobieta się zaciekawiła i wzięłam tą na którą spojrzałam. Pani odwróciła je po
czym odpowiedziała:
-Hmm..Ciekawe,
czeka cie wspaniała przygoda. Pewna sytuacja odmieni twoje życie. Poznasz
kogoś..Niewiarygodne!- Krzyknęła na co ja się przestraszyłam.
-Co się
stało? Coś złego mnie czeka?- Nagle bardzo zainteresowała mnie ta wróżba, mam
nadzieje że nie zgwałcą mnie tam, albo co gorsza nie zginę tam..
-Nie,
nic strasznego. Wręcz przeciwnie! Gratuluję, ogromne szczęście ci się przytrafi.
Zainteresujesz kogoś kim się interesują tam wszyscy!- To było bez sensu.. „Zainteresujesz
kogoś kim się interesują wszyscy”..Nie rozumiem..
-Ale
czeka cię trochę bólu, płaczu..Ale jak to mówią po każdym deszczu wychodzi
słońce. Będzie dobrze.- Uśmiechnęła się miło. Szczerze? Nie przekonała mnie..
Podziękowałam
jej po czym zasnęłam. Obudziły mnie lekkie wstrząsy, okazało się, że lądujemy.
Za oknem dostrzegłam widok zapierający dech w piersiach. Rzeczywiście jest tu
pięknie..
A więc
Barcelono.. Witaj!
Zapraszam do czytania Rozdziału 2. Dziękuję za miłe komentarze, oraz zachęcam do dalszego komentowania.
Pozdrawiam ,Arkana Eremita
niedziela, 8 marca 2015
Rozdział 1 czyli jak to się zaczęło..
Pov Natalia:
Mija kolejny dzień, jak zwykle szara codzienność. Wstaje
rano do szkoły, myję się , jem, idę do szkoły, siedzę w niej 7h, wracam, jem,
odrabiam lekcje, kładę się spać i tak od nowa.. Jednak dziś jest czas długo oczekiwany
przez osoby uczące się, ponieważ dziś jest koniec roku szkolnego..Czujecie to
szczęście nadchodzące wraz z wakacjami? Tak długo na nie czekałam aż w końcu
stało się. Co prawda nie należę do osób, które mają jakoś szczególnie
zaplanowane wakacje. Chcę trochę odpocząć w końcu za rok matura, może nauczę sie
grać na gitarze. Ewentualnie spędzę ten czas z kuzynką oraz koleżanką..
-Natalia wstawaj, spóźnisz się na ostatni dzień szkoły! – Z zamyśleń
ocknął mnie głos mamy nadchodzący gdzieś z okolic kuchni znajdującej się piętro
niżej pod moim pokojem.
-Już nie śpię mamo, zaraz zejdę na dół- W pośpiechu
wyskoczyłam z łóżka, to prawda jest już 800, a o 920
zaczyna się koniec roku. Głupio by było tak się spóźnić w taki dzień jak ten.
Dlatego nie rozmyślając więcej ubrałam się w naszykowane dzień wcześniej
ubranie. Czarna spódniczka przed kolano oraz biała bluzka, miałam naszykowany
również sweterek ale zrezygnowałam z niego widząc piękną pogodę za oknem. Pobiegłam w świetnym nastroju do łazienki by
ogarnąć moje włosy.
-No witaj paskudo- Powiedziałam do własnego odbicia, może
trochę przesadzam ale jakaś musi być przyczyna małego jak nie zerowego
zainteresowania ze strony chłopaków. Chociaż tak z drugiej strony to trochę moja
wina. Jestem dość zamknięta na nowe
znajomości, szczególnie jeśli chodzi o chłopaków. Po za tym nie mam czasu na
takie sprawy.
-Natalka zrobiłam ci śniadanie, jak chcesz podwiozę cię pod
szkołę i tak muszę zrobić zakupy- Odpowiedziała z uśmiechem moja rodzicielka.
Przeciętna kobieta w średnim wieku, za to z pięknymi niebieskimi oczami.
-Dziękuję mamo, nie będę musiała iść na piechotę a w
najlepszym wypadku tłuc sie busem z pijakami wracającymi po nocy do domu.
-Oj nie marudź słońce, a właśnie rano rozmawiałam z ciocią,
Weronika chce z Tobą o czymś porozmawiać. Podobno to coś ważnego.- Powiedziała,
zabierając przy tym torebkę i szykując się do wyjazdu.
-Naprawdę? A mówiła może o co chodzi?- Zaciekawiło mnie to.
Często ma do mnie różne prośby, zazwyczaj chodzi o chłopaka, czyli jakąś poradę.
-Nie wiem, nic nie mówiła. No chodź bo się spóźnisz-
Ponagliła mnie. W biegu tylko chwyciłam po telefon i wraz z nią wyszłam kierując
siew stronę samochodu. Po dotarciu na miejsce pożegnałam się z mamą, która obiecała
przyjechać po mnie. Zaczęła się akademia, każdy był pochłonięty rozmowa z
zapałem z kolegą/ koleżanką, nawet mi szybko zleciał ten czas, zamyślona o co
chodzi Weronice nawet nie zauważyłam kiedy akademia dobiegła końca.
Pov Weronika :
~Dzień wcześniej~
Była godzina 23, kiedy postanowiłam sprawdzić co ciekawego
dzieje się na necie. Niby nic, a jednak.. Jakiś czas temu wzięłam udział w
konkursie, trzeba było odpowiedzieć na parę pytań związanych z piłka nożną,
opowiedzieć coś o sobie ogólnie takie bla, bla, bla.. Jednak nie chodziło mi o „zamiłowanie” do
piłki tylko nagroda, która była w tym konkursie, a mianowicie WYJAZD DO
SŁONECZNEJ BARCELONY! To coś niesamowitego, słońce, plaża, przystojni faceci na
każdym kroku ogólnie żyć nie umierać. Jednak no bądźmy szczerzy, szanse miałam
marne na wygranie. Tyle ludzi bierze w nim zapewne udział, że mimo wrodzonego
fartu szanse były znikome.
Już miałam kłaść się spać gdy postanowiłam jednak sprawdzić
stronę z konkursem, tak ze względu na czystą ciekawość. Weszłam na dana stronę,
wszędzie tylko notki o regulaminie, nagrody pocieszenia aż nagle moim oczom
ukazał się napis:
-Zwycięzca-
Z lekkim zdenerwowaniem kliknęłam w owy post i… zobaczyłam
swoje imię i nazwisko! Dacie wiarę? WYGRAŁAM! Emocjom dałam upust, wstałam z
łóżka i jak opętana zaczęłam latać po pokoju, budząc przy tym domowników.
Pierwsza do pokoju wdarła mama..
-Co ty robisz? Oszalałaś! Ojciec ma jutro na rano do pracy a
ty latasz jak z padaczką po pokoju !-Wydarła się.
-Mamo! Wygrałam konkurs!- Uściskałam ją najmocniej jak
mogłam, byłam taka szczęśliwa.
-O czym ty mówisz? Jaki konkurs?
-No pamiętasz jak ci mówiłam o tym konkursie co wygraną jest
wyjazd do Barcelony? Wygrałam go! Jadę do Barcelony!- Szczęście mnie ogarniało,
aż nagle na ziemie wróciła mnie mama.
-Nigdzie sama nie jedziesz. Bez osoby odpowiedzialnej cie nie
puszcze. A ja i ojciec nie możemy, wiesz ile pracy teraz mamy, nie ma czasu na „wakacje”.-
Zamarłam..
-No mamo! Przecież nie jadę sama, będzie też Magda. Poza tym
mam już 18 lat!- Musiałam jakoś ją przekonać, to niesprawiedliwe!
-Z Magdą? Teraz to tym bardziej, to wykluczone. Nie obrażaj się
ale nie jesteście wystarczająco odpowiedzialne żeby tam jechać. Nie puszczę was
tam same. – Nie dawała za wygrana, musiałam działać.
-Czyli, że jakbym jechała z kimś odpowiedzialnym to byś mnie
puściła?- Zapytałam.
-Jakby to był ktoś odpowiedzialny, to tak.
-W takim razie jedzie z nami też Natalia. – Wiedziałam, że ją
tym złamie, jeśli jednym słowem miała opisać ja to byłoby to „odpowiedzialność”.
Nie lubi imprez, jest cicha, spokojna i przede wszystkim mama ją uwielbia.
-Natalia? Cóż..-Zamyśliła się.- No zgoda, jeśli się zgodzi z wami jechać, to
droga wolna.
-Zgodzi się! Dziękuję mamo!- Ucałowałam ja i poszłam poinformować
Magdę o wygranej. Co prawda Natalia jeszcze o tym nie wie, że jedzie ale się dowie.
Pov Natalia:
Dzień powoli dobiega końca, zmęczona padłam prosto do łóżka,
planowałam jeszcze obejrzeć mecz Fc Barcelony po czym położyć się spać. Pewnie was to szokuję, że taka cicha osóbka
jak ja lubi sport? Lubię, kuzyn mnie zaraził miłością do piłki a dokładniej do
Fc Barcelony wiec od tamtej pory jestem ich fanką. Ale oczywiście fanka w
sensie, że lubię oglądać ich a nie psycho-fanką, która nie umie żyć bez nich i
fantazjuje o nich.
Właśnie zaczął się mecz, opatulona w koc zaczęłam oglądać
gdy nagle moje skupienie przerwał dźwięk telefonu. Wyświetlał sie numer Weroniki wiec szybko
odebrałam.
-No cześć, podobno coś chciałaś ode mnie, mama mi dziś rano
powiedziała.- Zaczęłam rozmowę.
-Hej! Boshe nie uwierzysz! Wygrałam ten konkurs, o którym ci
mówiłam! Lecę do Barcelony z Magdą! – Piszczała, a ja żałowałam, że włączyłam głośnomówiący.
-To wspaniale! Kiedy wyjeżdżacie?- Fajnie jej, zwiedzi słoneczna
Barcelonę, te wszystkie piękne miejsca. Szczęściara, jednak ja wolę swój
przyjemny dom.
-Jutro o 16 jest wylot. Wszystko już mam spakowane, bilety i
ogólnie tak sie cieszę! 2 miesiące w Barcelonie! Dlatego noo.. pakuj się, bo
nie będę na ciebie czekać. Na lotnisku musimy być punktualnie!- Zaraz że co? Ja
sie przesłyszałam tak? Ona tak naprawdę
czy to ja już wariuję? Zresztą czemu mówię to w myślach..
-Jak to ja? Przecież to wy tam lecicie..
-No właśnie ty też, mama nie chciała nas puścić bez „opieki”,
dlatego zgodziła si epod warunkiem, że lecisz z nami. Cieszysz się prawda?!
Szczerze to wcale. Nie to, że jestem taka mysz, siedząca
tylko w domu ale, nigdy nie byłam nigdzie po za domem na tak długo..
-No wiesz, trochę mnie zaskoczyłaś.. Nie wiem czy mama sie
zgodzi więc..
-Zgodziła się! Już wszystko załatwione. Pakuj się przyjedziemy
po ciebie o 15 i od razu potem na lotnisko. Do jutra! Zabierz bikini!
Pip..pip..pip..- Rozłączyła się.. No świetnie.. Do pokoju weszła mama.
- Rozmawiałaś z Weroniką?
-Tak..Wiedziałaś o tym prawda? Czemu mi nie powiedziałaś
rano? –Byłam trochę roztargniona.. Odważyć się i pojechać w być może jedyna
taką przygodę w moim życiu, czy przeprosić i zawieść Weronikę i Magdę ale
uszczęśliwić siebie..
-Wiedziałam, ciocia mnie powiadomiła o tym. Uważam, że to
wspaniała szansa. Zwiedzić coś nowego,
może trochę otworzysz się na ludzi. Albo poznasz jakiegoś przystojniaka?-
Powiedziała, zabawnie poruszając brwiami- Po za tym, są wakacje na litość
boską! Wyjdź w końcu z tego pokoju do ludzi!
-Masz racje mamo, ale
to tak daleko..
-No i co z tego, że daleko. Są telefony będziesz dzwonić
codziennie a jak nie to będziemy rozmawiać przez skayp’a. –Znacie taką mamę,
która sama was wygania w nieznane? Mama na złoty medal normalnie.. Ale kocham
ją.
-No dobrze, ale nawet nie mam odpowiednich ubrań. W Polsce
jest inny klimat niż tam, mam same długie spodnie i swetry. Za późno na zakupy.-
Kontynuowałam.
-Nie wywiniesz się słońce. Zrobiłam rano zakupy, kupiłam ci
co nieco.- Powiedziawszy to wyjęła za drzwi może z 5 torb z ubraniami i butami.
Zgodziłam się, po czym we dwie zaczęłyśmy oglądać zakupione ubrania.
Przymierzałam je, były wspaniałe! Ale trochę źle się w nich czułam. Większość
to sukienki w połowę ud albo krótkie szorty. W dodatku te prześwitujące bluzki..
Momentami mam wrażenie, że zamieniłyśmy sie rozumami z mamą. Pomogła mi się spakować
i przyszykować do jutrzejszej przygody. Zapomniałam o meczu, który leciał.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam, jak wiele będę miała wspólnego z osobnikami tam biegającymi.
A szczególnie z jednym. A więc
Barcelona.. Pogrążona w myślach, zasnęłam.
Jest i "Rozdział 1". Zapraszam do czytania i komentowania! Miłej niedzieli,
Arkana Eremita
wtorek, 3 marca 2015
Prolog
„Wśród ludzi jest się także samotnym”
Samotność.. Według słownika jest to „subiektywnie odczuwane zjawisko, stan emocjonalny człowieka wynikający najczęściej z braku pozytywnych relacji z innymi osobami. Ma wydźwięk negatywny”.. Ale czy naprawdę tak jest? Czy naprawdę samotnością nazywamy brak pozytywnych relacji z innymi? Nazywam się Natalia i jestem żywym dowodem na to, że to nie prawda.. Mam kilka dobrych koleżanek, które bardzo lubię i z którymi świetnie się dogaduje mimo własnej nieśmiałości. A mimo to czuję się samotna.. W takim razie twierdzenie to byłoby zbędne. Człowiek jest istotą nieodgadniętą, rano wstajemy gotowi do życia, idziemy własnymi drogami w między czasie śmiejąc się, opowiadając dowcipy, plotki.. a kiedy wracamy do domu i nadchodzi wieczór, a my w samotności jesteśmy pogłębieni własnym rozmyślaniom..cierpimy. To właśnie Ci którzy tak bardzo nie chcą dać po sobie poznać, że jest im źle najszerzej sie uśmiechają.. by potem dać upust emocjom i w ukryciu przed światem popłakać się jak małe dziecko.. Jestem typem człowieka, który większość czasu poświęca rozmyślaniom.. Jestem marzycielką..W dodatku mam uczucia.. Zawsze się zastanawiałam co ze mną jest nie tak, że mam całkiem inne podejście do życia niż ludzie których znam. Patrząc na rówieśników powinnam siedzieć gdzieś w parku z koleżankami upijając się jedną puszka piwa, udając ważną osobistość. Ale ja nie jestem taka.. Dlatego więc odczuwam samotność? Powodem tego jest brak bliskiej osoby takiej samej jak ja. Osoby, której nie będę musiała niczego tłumaczyć bo ona już będzie o tym wiedziała. Osobę z którą będę mogła pomilczeć.. Skracając to, wnioskuję że samotność to nie brak pozytywnych relacji z innymi tylko stan odczuwalny brakiem tej jednej konkretnej osoby, tej którą kochamy. Miłość to niepojęta rzecz..taki trochę paradoks..Tęsknimy za osobami których jeszcze nie znamy, których jeszcze nie spotkaliśmy.. Tak samo było ze mną, wiele nocy przepłakałam, marząc po cichu że jednak to i mnie czeka szczęście..Że kiedyś moje cierpienie zostanie wynagrodzone.. I stało się tak.. Nie było to jednak takie proste, długa była długa i bardzo kręta. Ale spotkałam go, już nie jestem samotna. Mam osobę z którą mogę pomilczeć.. Mimo, że nasze życie nie było usłane różami, tylko raczej cierniem po którym myśleliśmy razem boso iść. I zrobiliśmy tak, ze łzami w oczach a z miłością w sercu, trzymając się za rękę.. szliśmy przed siebie.. Dlatego teraz jako już dorosła kobieta, matka i babcia wspaniałych wnucząt, powiem wam coś.. Nie bójcie sie cierpieć samotności, im więcej cierpicie tym bardziej wam się to wynagrodzi..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
.jpg)

