niedziela, 22 marca 2015

Notka informacyjna + Mała prośba ;3


Kochani, jak już się domyślacie uwielbiam Fc Barcelonę w tym samego Neymara. Dlatego ostatnio wpadł mi do głowy pewien pomysł.. Czemu by nie napisać do niego z prośbą o autograf? xD A ponieważ jestem totalnie ambitna i jak już coś wymyślę muszę tego dokonać to mam prośbę.
Ja i mój angielski jesteśmy raczej w "napiętych stosunkach", nie powiem, że jestem totalnie zielona ale jakoś szczególnie pewnie sie nie czuję na tyle by samej napisać list. Więc, jeśli ktoś z Was, kochani którzy odwiedzacie mój blog, umie dość dobrze ten język byłabym niezmiernie wdzięczna za pomoc. Chodzi mi raczej o przetłumaczenie mojego listu na angielski.
Myślę również nad napisaniem poradnika, jak ma wyglądać tego podobny list. Oczywiście przykłady można znaleźć na necie ale no wiecie, lepiej jednak napisać samemu. Wiec piszcie, jeśli chcielibyście bym dodała taki "poradnik" to z miłą chęcią to zrobię. Również proszę ślicznie o pomoc gdyż ten autograf nie byłby dla mnie tylko dla kogoś mi bliskiego, kto uwielbia tego piłkarza ;3

Jeśli chodzi o samego bloga następna notkę myślę dodać gdzieś w trakcie tygodnia, może w środę albo ewentualnie w czwartek gdyż mam już w połowie napisany następny rozdział.
Komentujcie, piszcie czy chcecie taki "poradnik" oraz ślicznie proszę o małą przysługę, jeśli jesteś również fanem Neymara to możemy sobie nawzajem pomóc. Jeśli umiesz pisać "sprawnie" po angielsku (Nie tak jak ja, gdzie moje zdania ograniczają sie do "Nazywam się" i "Mieszkam tu i tu" xD ), a nie wiesz jak ma wyglądać taki list a też chciałbyś  komuś zrobić niespodziankę albo poprosić go dla siebie to ja mogę w zamian pomóc samą konstrukcją i sposobem w jaki powinien zostać wysłany.

Proszę o kontakt na gmail :

arkanaeremita@gmail.com


Całuski, Arkana Eremita x

Rozdział 4. Jeśli to nie jest miłość-cóż ja czuję?..



Normalnie mnie tu tak z tym wszystkim zostawił.. Najpierw się ze mnie śmieje, obraża mnie a potem nagle proponuje wspólne wyjście i całuje w policzek.. Jeśli myśli, że dam sie nabrać na tą „gierkę” to mi przykro. Zadufany w sobie idiota! Zdenerwowana postanowiłam pójść do swojego pokoju by w spokoju pomyśleć. Zresztą nad czym tu myśleć, Natalia ogarnij się! To tylko głupi piłkarz, egoistyczny kretyn.. W windzie zauważyłam swoją twarz a dokładniej czerwone ślady na policzkach.. No tak, zarumieniłam się.. Normalnie mogłabym to usprawiedliwić wrażliwą skórą, ale w tym wypadku to było przez Narwy..Bo przez nerwy prawda? Mniejsza, mój monolog wewnętrzny przerwały mi znane głosy. No tak Weronika i Magda, dosłownie rzuciły się na mnie.
.
-Bosheee, Natalia! Tak się martwiłyśmy, nawet nie wiem kiedy się rozdzieliłyśmy, to chyba przez ten tłum- Zaczęła tłumaczyć moja kuzynka, a jednak się martwiły.. Jak miło..-Nic ci nie jest? Wgl jak się tu dostałaś, pewnie mega się bałaś. Tak cie przepraszam..
-W porządku, nic mi nie jest.. To prawda, nie za przyjemne było to uczucie.. Eee..pewna miła starsza pani mnie podwiozła- Musiałam coś powiedzieć, no przecież nie powiem im „E no wiesz Ney mnie podrzucił”.. To by było nie realne, po za tym no bądźmy szczerzy. Kto by w to uwierzył? W sumie to prawda, ale no to dziwne..
-Starsza pani? Hmm.. no ok. Miło z jej strony –Powiedziała Magda.. Uff..uwierzyły w to.
-No nawet bardzo, wgl chyba jestem mega zdesperowana- Weronika zrobiła przy tym minę smutnego kota. Wyglądała komicznie.
-Dlaczego zdesperowana?- Zapytała Magda, siadając na brzegu łóżka.
-No chyba meega brak mi chłopaków.. Bo normalnie aż Natalia mi nimi pachnie! –Rozżaliła się jeszcze bardziej..No pięknie. Serce mi stanęło w miejscu.
-W zasadzie to mi też tu pachnie męskimi perfumami..- Powiedziała podejrzliwie Magda, nagle ich oczy skierowały się w moja stronę. Już po mnie… – I to cholernie drogimi.. Wiesz coś o tym może Nati?
-Eee.. może Luis tu był. No wiecie, może coś chciał od nas. Kolejna niespodzianka? –Zasugerowałam, muszę się bronić…
-To raczej niemożliwe, przecież go tu nie ma. Coś kombinujesz.. Boshe to był chłopak prawda?!- Zapytała uradowana Weronika.. Przełknęłam głośno ślinę.. I co mam teraz powiedzieć? Dobra kombinuj Nati, kombinuj jakby od tego zależało twoje życie…
-Noo..to prawda. Taki miły choć totalnie egoistyczny kibic mnie tu podrzucił.- Poddałam się.. Przez ten wyjazd kłamię teraz więcej niż przez całe swoje życie.. Czuję, że źle zrobiłam mówiąc im. Te już oblewały mnie setkami pytań typu: „Przystojny?”, „Fajny jest?”, „To Hiszpan?”.. Zrezygnowana usiadłam na łóżku..
-No wiecie..zależy co się komu podoba.. Taki, przeciętny- Znowu kłamstwo..No masakra. Może to i idiota, ale cholernie przystojny idiota- Był..oj no nie ważne. Tylko mnie tu podwiózł. Nic więcej.. A teraz przepraszam, ale idę wziąć prysznic i chcę sie juz położyć, jestem mega zmęczona..
Jak powiedziałam tak też zrobiłam, napuściłam całą wannę gorącą wodą. Po czym zanurzyłam się w niej i odpływają w morze wyobraźni.. Po godzinie wyszłam z łazienki, założyłam szeroką bluzkę, która służy mi za piżamę. Już miałam położyć się w łóżku gdy moją uwagę przykuła pewna rzecz za oknem. Była to gwiazda, normalna gwiazda na niebie. Jednak ta była jakaś nadzwyczajnie jasna. Była piękna. W zamyśleniu wyszłam na balkon by poobserwować ją..


Neymar Pov:


Zaintrygowała mnie ona. Jest inna niż reszta. Nie piszczy mi w twarz na mój widok, nie chce autografu.. Jest ciekawa. Wziąłem małego Daviego i zaniosłem go na górę do pokoju. Biedny zasnął, za dużo wrażeń jak na jeden dzień dla niego..Z resztą nie tylko dla niego..  Już chciałem go położyć, gdy się ocknął..
-Dzie jeśt Natalia tatoo?- Zapytał przecierając zaspane oczka rękami. Zaskoczył mnie, naprawdę. Zna ją raptem kilka minut a już się o nią pyta. Do Brumy próbowałem go przyzwyczaić od kilku miesięcy i nic a tu..od tak.  Co w tobie jest takiego dziewczyno?
-No wiesz, została u siebie w domu. A teraz śpij już.. –Zaczyna mnie intrygować jeszcze bardziej. Jutro się z nią spotykam.. Sam nie wiem dlaczego to zaproponowałem. Tak po prostu wystrzeliłem z tym „z nikąd”. Nie zmienia to jednak faktu, że w pewnym stopniu..podoba mi się? Jest inna, może to dlatego..
-Tatoo cemu ona nie może mieskać z nami? Będę mógł się z nią jesce zobacyć?- Spytał, co mnie zaskoczyło i to bardzo nawet.
-Bo ma swój dom Davi, tak samo jak ty.. Możliwe, że się z nią jeszcze zobaczysz. A teraz już naprawdę śpij..- Pocałowałem go w czółko i zgasiłem światło zostawiając tylko lampkę nocną.
-Kocham cie tatoo- Powiedział na odchodne.
-Tak synku, ja ciebie też..
Po chwili udałem się na dół, usiadłem na kanapie biorąc przy tym lampkę wina.. Jutrzejszy dzień zapowiada się ciekawie, nawet bardzo.. Nagle dostrzegłem coś za oknem. Myślałem, że to jakiś reflektor ale jednak okazała się to gwiazda o niezwykłym blasku. Nie wiem dlaczego, ale nagle pomyślałem o niej.. Gwiazda była taka jak ona.. Bardzo mi ja przypominała.. Roześmiana, samotna, i te jej oczy tak błyszczące jak ta gwiazda naprzeciwko.. Dobra Ney ogarnij się stary! Zaczynasz gadać jak Szekspir co najmniej..  Jednak ta myśl nie dawała mi spokoju. Popijając wino powiedziałem tylko jedno..
Kolorowych snów Natalio..


Natalia Pov:


Wpatrzona w gwiazdę, nagle doznałam czegoś dziwnego.. Znacie takie uczucie jak słyszycie, że ktoś wypowiedział wasze imię, odwracacie się a tam nikogo nie ma? To właśnie poczułam.. Byłam pewna w 100%, że ktoś wypowiedział moje imię. Myślałam, że może Weronika albo Magda cos chce ale nikogo nie zobaczyłam.. Pewnie mi się tylko wydawało. Ale jeszcze dziwniejsze jest to, że zaraz po tym pomyślałam o..Neymarze.. Dlaczego? Może dlatego, że jestem nie uleczalną romantyczką, której brakuje takiej „miłosnej przygody” niczym Romeo i Julia.. Jestem żałosna myśląc, że on o mnie nie wiem..myśli? Oj zresztą to piłkarz! Tyle się czyta na temat znanych osób.. Kolejna zdrada, humorki, egoista, bawi sie dziewczynami.. Takie rzeczy można spokojnie na nich przeczytać..
Zawiał lekki, zimny wiatr. Wzdrygnęłam się i postanowiłam wrócić do pokoju. Położyłam sie spać, ale coś nie pozwalało mi na to.. A mianowicie.. zapach. Ten silny, mocny męski, zapach. Nie wiem skąd on się tu wziął.. Przecież cała się umyłam i to ..porządnie. Ubrania też wrzuciłam do prania, wiec skąd mi tu pachnie ..o zgrozo właśnie nim? Nie może mi pachnieć nie wiem..truskawkami? Albo już nawet wolałabym „Domestos” czy coś temu podobne niż to! Świat chce mi zrobić na przekór, bawi się mną.. Świetnie! Ale ja nie jestem głupia, nie poddam się! I już szczególnie po moim trupie.. nie spodoba mi się on!
Aby „zabić” ten zapach postanowiłam poczytać by zająć czymś innym myśli.. Na półce leżała książka wie ja wzięłam..i otworzyła się na stronie wiersza..:
*    Jeśli to nie jest miłość – cóż ja czuję?
A jeśli miłość – co to jest takiego?
Jeśli rzecz dobra – skąd gorycz, co truje?
Gdy zła – skąd słodycz cierpienia każdego?
Jeśli z mej woli płonę – czemu płaczę ?
Jeśli wbrew woli – cóż pomoże lament ?
O śmierci żywa, radosna rozpaczy,
Jaką nade mną masz moc! Oto zamęt .
Żeglarz, ciśnięty złym wodom dla żeru,
W burzy znalazłem się podarłszy żagle,
Na pełnym morzu, samotny, bez steru.
W lekkiej od szaleństw, w ciężkiej od win łodzi
Płynę nie wiedząc już sam, czego pragnę,
W zimie żar pali, w lecie mróz mnie chłodzi.


Ha ha ha..śmieszne! Życie jest jednak okrutne.. Zrezygnowana położyłam się zatapiając, się w objęcia Morfeusza.









* Wiersz ten to: Sonet CXXXII – Francesco Petrarca


Dziękuję wam za miłe komentarze, wszystkie je czytam i jest mi wtedy tak przyjemnie na sercu ;3
Mam nadzieję, że rozdział sie wam spodoba, zachęcam do obserwowania oraz komentowania.
Miłej Niedzieli.., 
Pozdrawiam Arkana Eremita x

niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 3. Niespodzianka. I to jaka!



Natalia POV:

Jestem tu od 5 min a już zaczynam poważnie żałować mojej decyzji.. W ukryciu przed mamą spakowałam w osobną torbę swoje spodnie, jakieś dresy oraz swetry i szerokie bluzy, które uwielbiam. Jak się przed chwilą okazało..Zgubiono je! Czyli jednak zostają mi ubrania kupione przez mamę… Małe pocieszenie.. jadę teraz wraz z dziewczynami do hotelu , który był w spół nagrodą w konkursie. To co zobaczyłam przewyższało moje oczekiwania.. Niesamowity 5-cio gwiazdkowy hotel znajdujący się przy plaży. Żyć nie umierać.. Ale nie dla mnie. Dziewczyny piszczały w niebo-głosy, ale jak dla mnie „dupy nie urywa”.  Wprawdzie fajny i dobrym miejscu ,ale dla kogoś kto lubi np. pływać i często bywa na plaży. Nie lubię tego. Ogólnie boję się wody, z czego często śmiała sie rodzina, ponieważ nie wiem czy wiecie, ale moja mama swego czasu była pływaczką. Ale po moich narodzinach odpuściła.  Także teoretycznie powinnam kochać pływanie ale tak nie jest. Boję się jej. Moim zdaniem jest bardzo zdradliwa, niby nic ale jak stracisz czujność możesz sie utopić z byłe czego.
Moje rozmyślanie przerwał kierowca informujący nas, że jesteśmy na miejscu więc wyszłam z samochodu zabierając przy tym swoje rzeczy dziewczyny z lekkim szokiem zrobiły to co ja i po chwili udaliśmy się w stronę hotelu gdzie czekano już na nas. Dano nam klucze do pokoju oraz objaśniono, że wieczorem dostanie nam się „niespodzianka”. W sumie jestem ciekawa co to.. Oby nie jakieś skoki ze spadochronu.. Pokój był śliczny. Biało złote zdobienia i w dodatku balkon z widokiem na stadion? Dopiero teraz zauważyłam go.. Spostrzegawcza jestem, nie ma co.. Ciekawe kto tam trenuje.. Moje rozmyślenia przerwały dziewczyny, które „ odwiedziły” mój pokój.
-Ale tu jest pięknie! Jest tak ciepło, miło i w dodatku ci faceci..- Rozmarzyła się moja kuzynka..
- To prawda, wszystko tu jest takie inne.. Jutro idziemy na plażę! -krzyknęła szczęśliwa Magda.  Było mi ich żal, ale musiałam o czymś im przypomnieć..
-Wszystko fajnie ale jak macie zamiar zagadać do chłopaków? – Zapytałam.
-Normalnie.
-Tak tylko przypomnę wam, że jesteśmy w Hiszpanii, a nie sądzę że uczą się tu j. polskiego. Przecież nie umiecie mówić po hiszpańsku..- To trochę było brutalne z mojej strony tak im przypominać o tym skoro ich to tak cieszy. No ale taka była prawda.. W takich momentach jestem dumna z bycia „kujonicą”.  Ja języka hiszpańskiego się uczę w szkole dlatego nie mam tego problemu. Ale  jaki paradoks.. One chcą ,ale nie mają jak porozumiewać się, a ja mam jak ale nie chce..  
-O raaaany.. Masz rację i co my teraz zrobimy?- Załamały się.
-No zawsze pozostaje wam angielski oraz wiara, że traficie na człowieka który go rozumie. –Odpowiedziałam, to chyba logiczne prawda?
-No tak.. A tak właśnie Ty umiesz hiszpański prawda? Mogłabyś..- Nie dokończyła bo do pokoju wszedł wcześniej widziany mężczyzna, który miał się pojawić z niespodzianką.
-Dzień dobry paniom. Jeszcze raz gratuluję wygranej. Nazywam się Luis i przyszedłem by przekazać wam pewną wiadomość . – Zaczął „dyskretnie” przyglądając sie mojej osobie. Świetnie. Kolejny zboczeniec.. – Na waszym miejscu, kupiłbym  jakiś szalik z Fc Barceloną, ponieważ niespodzianką są bilety na ich mecz, dziś wieczorem.
On żartował prawda? Powiedźcie, że to żart..  Przecież ja ich uwielbiam! Zawsze interesowała mnie piłka nożna, ich mecze są zawsze takie emocjonujące.  Weronika z Magdą zawsze się śmieją, że mnie nie obchodzą przystojni zawodnicy Barcy tylko ich gra. Ale faktycznie tak jest.
-To wspaniale! Może ich poznamy! Na przykład boskiego Neymara..-Rozmarzyły się po tym jak wyszedł Luis.
-No w końcu nadzieja umiera ostatnia..Kto wie. Lepiej sie pozbierajcie za 30min wyjazd- Odpowiedziałam, pewnie nawet nie dosłyszały jak Luis mówił kiedy jedziemy tam. Po moich słowach popędziły do łazienki zabierając przy tym ubrania. Po 30 min byłyśmy gotowe, wiec zeszłyśmy na dół. Dziewczyny wyglądały oszałamiająco. Ich karnacja była typowa dla dziewczyn tu mieszkających do tego ich ubrania. Weronika w małej czarnej, a Magda w dość wyzywającym topie i spodenkach. Ja postawiłam raczej na wygodę. Czarne rurki i kremowy szeroki, sweterek . Włosy związałam w kucyka. Trochę nijak w porównaniu do nich wyglądałam..  Po kilku minutach byłyśmy na stadionie, to niesamowite uczucie być wśród ludzi którzy podzielają twoje zainteresowanie. Rozsiadłyśmy się na swoich miejscach czekając na rozpoczęcie się meczu.

~W tym samym czasie w szatni zawodników Barcy:
Neymar Pov:

-Chyba sobie żartujesz tak?!  Przecież ci mówiłem, że to kłamstwo! Owszem święty nie jestem, interesowałem się dziewczynami. Ale nigdy bym cię nie zdradził! Wiesz co nie mamy o czym już gadać, to koniec!- Krzyknąłem mocno zdenerwowany. Ona chyba sobie kpi ze mnie. Kompletnie mi nie ufa, więc po co się tu męczyć dalej w tym „związku”.  Świetnie! Jeszcze tak mi humor przed meczem zepsuła. Cała szatnia się na mnie patrzyła ale szczerze, mam to gdzieś.
-Ulala..czyżby panna „cnotka” coś nabroiła? –Zapytał rozbawiony Pique, z tyłu tylko usłyszałem rozbawione głosy Leo i  Luis’a.
-Ha ha ha..Śmieszne..-Zaczęli mnie denerwować już powoli.
-Oj no przestań Ney.  Sorry ale to idiotka.. Naprawdę, nie warto sieja przejmować. Po za tym taki koleś jak ty długo samotności nie zazna. Może twoja przyszła żona znajduje sie właśnie na tym stadionie? –mrugnął Leo, szczerząc się przy tym.
-Weź nawet tak nie żartuj- Nie było mi do zabawy, muszę sie teraz skupić tylko na meczu i wygranej, nic więcej.

Natalia POV:
W końcu po paru minutach weszli na boisko zawodnicy i mecz się rozpoczął. Od samego początku Barcelona prowadziła, miała pełna kontrolę nad przeciwnikiem. Aż nagle w 89min gola strzelił Neymar. Kibice oszaleli, prawie aż przez to zepsułam telefon, który na szczęście w ostatniej chwili złapałam przed upadkiem.  Tak się cieszyłam z tej bramki, w końcu mecz skończył sie tylko właśnie tą jedną bramką i wygraną Barcy. Wszyscy zaczęli sie udawać powoli w stronę wyjścia. No dobra… przesadziłam z tym powoli.. Szybko i brutalnie. Zgubiłam dziewczyny. Siedziałam na podłodze w korytarzu czekając na „pomoc”? Było mi źle..zaczęłam płakać mijała już 2h a ich nie ma.. Zaczęło się robić ciemno i to bardzo a ja nawet nie znam drogi do hotelu..Wspaniała przygoda mamo..


Neymar POV:

-Jak to go nie ma?!- Oni chyba sobie jaja ze mnie robią.. Zgubić 5 letnie dziecko, serio?
-No tak jakoś, był i go nie ma- Ambitne Gerard naprawdę, ambitne.. Siedzieli przygnębieni w szatni, patrząc się z ukrycia na mnie. Normalnie krew mnie chyba zaleje.  I pomyśle, że ci ludzie moja własne dzieci..
-Srakoś wiesz! No do jasnej cholery to dziecko a nie pies, że od tak „był ale zniknął”- Już nie miałem sił na nich, ten dzień jest do dupy. A teraz jeszcze Davi gdzieś jest, nie wiadomo gdzie.. Zabije ich chyba.
Wkurzony poszedłem na własna rękę go szukać, to moje dziecko, no jestem beznadziejnym ojcem. Dać go pod opiekę Gerardowi i Leo..

~Natomiast, w tym czasie u Natalii:

Natalia POV:

Zimno mi..Naprawdę, dobrze, że chociaż ten sweterek wzięłam. Wiem, że to spowodowane strachem, jestem panicznie strachliwa. Ale kto by się nie bał w mojej sytuacji? Nagle usłyszałam szmer, przestraszyłam się jeszcze bardziej.  I co teraz zrobię, a jak to jakiś zboczeniec? Już przemyśliwałam najgorsze scenariusze gdy moim oczom ukazało się..Dziecko?
A dokładniej chłopczyk, mały blondynek o słodkim uśmiechu. Hmm..skądś go chyba kojarzę.. Chociaż w sumie to pewnie moja wyobraźnia.
-Ćeść jestem Davi, ćemu sama tak tu siedzisz?- Zapytał owy Davi siadając przy mnie.
-Cześć..Nazywam się Natalia, zgubiłam koleżanki wiesz i nie wiem jak wrócić do domu.. A ty co tak sam po nocy chodzi? Mama się pewnie niepokoi o ciebie. Chyba jest ci zimno co? Chodź wsadzę ci mój sweterek- Powiedziałam zakładając go na chłopca, na pewno rodzice zachodzą głowę gdzie on poszedł, swoją drogą odważny jest ten mały.
-Oć, zaprowadzę cię do taty, on ci pomozee, jest najlepsy- Powiedział łapiąc mnie za rękę i prowadząc w głąb korytarza. Mam doczucie, że doskonale zna to miejsce. Po paru minutach zaprowadził mnie do szatni? To dziecko nie skończy mnie zaskakiwać. Na nasz widok ludzie rzucili się w naszą stronę, całując przy tym chłopca, i ciesząc się. Ale zaraz, zaraz..O matko..Przecież to..
Nagle drzwi sie otworzyły z hukiem a w nich staną.. Neymar. Podbiegł do chłopca przytulając go z lekkim odetchnięciem ulgą.  Widać, że bardzo go kocha. To wspaniałe widzieć taki widok .

Neymar POV:

Taką ulgę poczułem jak go zobaczyłem, naprawdę mnie młody przestraszył. Nagle poczułem zapach pięknych, słodkich perfum. Zaskoczyło mnie to trochę, przecież to nie mój zapach.. Pachniał tak Davi. I dopiero teraz dostrzegłem, że jest ubrany w jakiś sweterek. Najprawdopodobniej kobiecy..
-Pats tatoo, to jest Natalia zgubiła się, ublała mnie w to bo było mi zimno. Pomoses jej prawda?- Zapytał patrząc z nadzieja na mnie, dopiero teraz dostrzegłem ją. Była całkiem inna niż dziewczyny, które widziałem do tej pory. Jasna karnacja, blond włosy, niebieskie oczy i do tego nieśmiała. Na widok jej rumieńców uśmiechnąłem się sam do siebie. Do tego to imię, takie nie tutejsze. Zaciekawiła mnie..
-Oczywiście synku, pomogę..-Nawet nie zauważyłem kiedy zasnął, miał sporo przeżyć jak na jeden dzień. – Cześć, jestem Neymar. Pamiętasz chociaż gdzie mieszkasz? –Powiedziałem znudzony..
-Nie jestem stąd.. Przyjechałam tu na jakiś czas.. Ale pamiętam, że to hotel taki duży przy plaży, jeśli to coś pomoże- Odpowiedziała, spuszczając oczy. Bała się mi spojrzeć w twarz.. Słodka, ale trochę i tak ją podrażnię w swoim czasie.
-Mhmm..wiem gdzie to jest. No to chodź zawiozę cię tam- Wskazałem ręką by szła za mną. Zapowiada się ciekawie..


Natalia POV:

To jakiś żart.. Serio? Neymar? W dodatku chce mnie podwieźć ..to chyba mój kolejny sen.  Szłam za nim do samochodu..Wow..fajny. Zawiał zimny wiatr co spowodowało lekki dreszcz, on to chyba dostrzegł bo zdjął swoja bluzę i mi podał.
-Weź ją. Widzę, że ci zimno a sweterka na razie nie odzyskach bo mały w nim zasnął a nie chce go budzić..
-Dziękuję.. – Przyjęłam bluzę i od razu ją wsadziłam. Pachniała mocnymi męskimi perfumami.  Niesamowite.. – Oczywiście, nie szkodzi.. Tak słodko śpi szkodo by było go budzić- Uśmiechnęłam  się na widok chłopca ssącego palca przez sen. Był taki uroczy.. Na swoim ciele poczułam jego wzrok. Bacznie mnie obserwował. Ale przez chwilę miałam odczucie, że sie uśmiecha.. Może mi się wydawało. Jechaliśmy tak kilka minut w ciszy gdy nagle się odezwał:
-Skoro nie jesteś stąd, to skąd..? Z Rosji? Wyglądasz na Słowiankę taką typową- Powiedział z złośliwym uśmieszkiem, zerkając na mój dekolt. No tak, bluzki od mamy pozdrawiają. Poczułam jak sie rumienię. Ten facet jest nieznośny!
-Nie jestem z Rosji.. Ale byłeś blisko.. Z Polski- Powiedziałam, pewnie i tak nie kojarzy gdzie to jest, no ale..
-Tak myślałem, kraj pięknych kobiet. A tu taki wyjątek mi się trafił..-No nie przegiął! I do tego sie uśmiecha. Głupek. Na szczęście dojechaliśmy na miejsce.. Ulga.
-Taa, dzięki za podwiezienie i za bluzę.. Cześć –Powiedziałam oddając mu ją. Już szłam w stronę drzwi gdy nagle ktoś mnie pociągnął za rękę. Z szokiem sie odwróciłam.
-Nie podziękowałem ci za opiekę nad małym. Może w ramach podziękowania wybierzesz się ze mną gdzieś jutro co? –zaproponował na co myślałam, że się udławię śliną..
-Ja..To znaczy..Czemu nie..- Jąkam się..Świetnie!
-A wiec do zobaczenia jutro o 15, pod hotelem. Dobranoc- Pocałował mnie w policzek..Wgl..Że co? Przecież dopiero co mnie obrażał a teraz..Nie ogarniam ludzi.. Pogrążoną w myślach mnie zostawił i odjechał..  

 No ciekawie..







Dziękuję wam za czytanie mojego bloga to niesamowite, że wczoraj czyli 14 marca mojego bloga w ciągu kilku, naprawdę kilku godzin odwiedziło go 84 osoby! To wspaniałe!. Dziękuję wam ślicznie. Również dziękuję za kolejny komentarz, bardzo mnie one motywują. Wiec w ramach podziękowania dodaje specjalnie dziś napisany rozdział, który miałam dodać za tydzień. Miłego czytania, komentujcie i jeszcze raz Dziekuję kochani! <3



sobota, 14 marca 2015

Rozdział 2..Pożegnania nadszedł czas..



Szłam szeroką uliczką, wokół mnie przechodziło mnóstwo ludzi. Dzieci, mężczyźni, kobiety..Każdy szedł we własną stronę podążając do szkół czy prac. Byłam zafascynowana, niby nic takiego, a jednak coś niezwykłego. To miejsce sprawiało, że nawet ci zwykli ludzie byli czymś nadzwyczajnym. Słoneczna Barcelona.. Ta barwa kolorów. Wszędzie zieleń, piękne plaże, i ta miłość do piłki nożnej niemal wyczuwalna na odległość.. I nagle dostrzegłam chłopaka grającego w piłkę, w świetle zachodzącego słońca wyglądał niczym prawdziwe bóstwo na ziemi.. Wyważone proporcje, i to opanowanie nad piłką. To było piękne! Już 
chciałam podejść bliżej by zobaczyć kto to…

Pip..pip…pip !!!

Ze strachem, obudziłam się siadając przy tym na łóżku. Cholera.. to tylko sen. Chyba naprawdę przeżywam ten wyjazd skoro aż śni mi się. W sumie czemu tu się dziwić. Nigdy nie wyjeżdżałam z domu na tak długo i tak daleko. W zasadzie nigdy nie wyjeżdżałam. Pamiętam jak mama chciała mnie w któreś wakacje wywieść do babci. Skończyło się tak, że schowałam się w piwnicy za piecem.. Lekko zasapana spojrzałam na budzik obok łóżka, była już 10 00. Czas wstawać i się przygotować. Zrezygnowana zeszłam na dół do kuchni skąd poczułam piękną woń, smażonych naleśników. Mama z uśmiechem na ustach przywitała mnie, ruchem ręki zapraszając do stołu. Po krótkiej chwili miałam przed sobą ulubione naleśniki oraz słoiczek dżemu.

-Smacznego skarbie. Spakowałaś już wszystko?- Zapytała rodzicielka, zmywając przy tym naczynia.
-Tak sądzę..-I znowu to samo..Nie chcę jechać, boje się. To chyba zbyt wiele jak na mnie. Po za tym wiecie czego się najbardziej obawiam? Tego, że jak już tam będę, to Weronika i Magda zostawią mnie samą.. One lubią się bawić, imprezy, chłopaki.. Ja taka nie jestem. I moja intuicja podpowiada mi, że wiele łez tam wyleję.
-Natka przestań o tym myśleć jak o karze śmierci. Jesteś młoda, piękna..- Powiedziała podnosząc mój podbródek tak bym spojrzała jej w oczy- Spróbuj się zabawić. Wiesz nie mówię tu zaraz nie wiadomo o czym prawda? Babcią zostać jeszcze nie chcę, ale potencjalnego kandydata powoli szukać już możesz –Mrugnęła.
-Mamo! Już ci mówiłam, że dobrze jest tak jak jest. Nie potrzebuję na razie chłopaka.-Kłamałam.. Chcę mieć kogoś tylko dla siebie. Kogoś kto będzie mi okazywał miłość. Nigdy nie miałam chłopaka, może i dziwne w moim wieku przeważnie ma się już któregoś z kolei chłopaka, ale nie ja..
-Tak, tak..pamiętam. Ja tylko mówię, że nigdy nie wiadomo co ci się tam przydarzy. Patrz na to optymistycznie. No a teraz zmykaj na górę przebrać się w coś mniej..różowego z króliczkami.- Wskazała ręka na moja piżamę na której był wielki, słodki króliczek. Przytaknęłam i z pośpiechem pobiegłam do pokoju. Ubrałam się w spódniczkę przed kolano w kolorze miętowym oraz zwykłą białą koszulkę. 

Sczepiłam włosy w kucyka oraz lekko pomalowałam oczy. Jest już 1200.. Czas dziś płynie mi nie ubłagalnie.. Postanowiłam jeszcze przed wyjazdem przejść się po mojej okolicy. Sąsiedzi miło mi machali na powitanie, kochałam to miejsce. Tak wiem..rozczulam się. To tylko wyjazd, ale ja naprawdę go przeżywam. Chwilę pobawiłam się z wnuczkiem pani Basi. Uwielbiam tego malucha, zawsze jak mam czas bawimy się w berka albo chodzimy nad staw karmić kaczki. Nagle dostrzegłam mamę machającą do mnie bym już przychodziła do domu. Serce mi zadrżało.. Zegarek na ręku wskazywał już 1330. Serio? Przecież dopiero z domu wyszłam.. Zrezygnowana poszłam po swoja torbę z ubraniami oraz torebkę w którą spakowałam drobne, ważne rzeczy typu telefon, portfel itd.. Mama powiadomiła mnie, że odwiezie mnie na lotnisko. Byliśmy na miejscu po około 30min. Wzrokiem odszukałyśmy ciocię z Weroniką i Magdą. Nagle usłyszeliśmy miły głos pani każącej udać się do samolotu. Przyszedł moment pożegnania..

-No więc, często pisz kochanie do mnie. Pamiętaj by dobrze się bawić ale z rozumem. Kocham Cię mój maluszku..- Powiedziała mama ze łzami w oczach, przytulając mnie mocno.
-Też Cie kocham mamo..-Odpowiedziałam lekko szlochając.
-Mam coś dla ciebie, taki drobny prezent..- Wyjęła małe pudełeczko, w którym znajdował się piękny naszyjnik. Delikatny łańcuszek, na którym spokojnie zwisało drobne serduszko. Był piękny!
-Dziękuję mamo, nie musiałaś..
-Ale chciałam, weź go. Niech będzie przy tobie. Przyniesie ci szczęście.
Ucałowałam ją jeszcze raz i udałam się w stronę samolotu. Już po chwili siedzieliśmy na swoich miejscach. Zaczęliśmy się wznosić w powietrze, pomachałam lekko w stronę mamy. Po moim policzku spływała jedna, samotna łza..

Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Nie chciałam słuchać uradowanych dziewczyn.. Po chwili przebudziłam się, wszyscy już spali.. Oprócz pani obok mnie. Miła, starsza kobieta uśmiechnęła się do mnie.
-Nie wyglądasz na szczęśliwą. Z rozmów twoich znajomych wnioskuję, że lecicie do Barcelony. To wspaniałe miejsce. –Powiedziała sympatycznie kobieta.
-Tak wiem, po prostu tęsknię już za mamą.. Pierwszy raz gdzieś wyjeżdżam. Boję się, że nie będę tam szczęśliwa. –Odpowiedziałam. Nie wiem czemu jej to opowiadam, przecież jej nie znam.
-Rozumiem. Wiesz mam propozycję. Mogę ci powróżyć z kart, co ty na to?- Zaproponowała, wyjmując z torebki karty.
-Sama nie wiem.. Zresztą co mi tam. Z chęcią.-To tylko wróżba, nie oznacza, że się sprawdzi. Zresztą ciekawi mnie co ona mi przepowie.
Kobieta rozłożyła karty, każąc mi wybrać 3 z nich. Wybrałam 2 z nich i kiedy miałam sięgać po 3, nagle zaciekawiła mnie ta leżąca na końcu. Więc cofnęłam rękę przez co kobieta się zaciekawiła i wzięłam tą na którą spojrzałam. Pani odwróciła je po czym odpowiedziała:
-Hmm..Ciekawe, czeka cie wspaniała przygoda. Pewna sytuacja odmieni twoje życie. Poznasz kogoś..Niewiarygodne!- Krzyknęła na co ja się przestraszyłam.
-Co się stało? Coś złego mnie czeka?- Nagle bardzo zainteresowała mnie ta wróżba, mam nadzieje że nie zgwałcą mnie tam, albo co gorsza nie zginę tam..
-Nie, nic strasznego. Wręcz przeciwnie! Gratuluję, ogromne szczęście ci się przytrafi. Zainteresujesz kogoś kim się interesują tam wszyscy!- To było bez sensu.. „Zainteresujesz kogoś kim się interesują wszyscy”..Nie rozumiem..
-Ale czeka cię trochę bólu, płaczu..Ale jak to mówią po każdym deszczu wychodzi słońce. Będzie dobrze.- Uśmiechnęła się miło. Szczerze? Nie przekonała mnie..
Podziękowałam jej po czym zasnęłam. Obudziły mnie lekkie wstrząsy, okazało się, że lądujemy. Za oknem dostrzegłam widok zapierający dech w piersiach. Rzeczywiście jest tu pięknie..

A więc Barcelono.. Witaj! 





Zapraszam do czytania Rozdziału 2. Dziękuję za miłe komentarze, oraz zachęcam do dalszego komentowania. 
Pozdrawiam ,Arkana Eremita

niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 1 czyli jak to się zaczęło..

Pov Natalia:


Mija kolejny dzień, jak zwykle szara codzienność. Wstaje rano do szkoły, myję się , jem, idę do szkoły, siedzę w niej 7h, wracam, jem, odrabiam lekcje, kładę się spać i tak od nowa.. Jednak dziś jest czas długo oczekiwany przez osoby uczące się, ponieważ dziś jest koniec roku szkolnego..Czujecie to szczęście nadchodzące wraz z wakacjami? Tak długo na nie czekałam aż w końcu stało się. Co prawda nie należę do osób, które mają jakoś szczególnie zaplanowane wakacje. Chcę trochę odpocząć w końcu za rok matura, może nauczę sie grać na gitarze. Ewentualnie spędzę ten czas z kuzynką oraz koleżanką..
-Natalia wstawaj, spóźnisz się na ostatni dzień szkoły! – Z zamyśleń ocknął mnie głos mamy nadchodzący gdzieś z okolic kuchni znajdującej się piętro niżej pod moim pokojem.
-Już nie śpię mamo, zaraz zejdę na dół- W pośpiechu wyskoczyłam z łóżka, to prawda jest już 800, a o 920 zaczyna się koniec roku. Głupio by było tak się spóźnić w taki dzień jak ten. Dlatego nie rozmyślając więcej ubrałam się w naszykowane dzień wcześniej ubranie. Czarna spódniczka przed kolano oraz biała bluzka, miałam naszykowany również sweterek ale zrezygnowałam z niego widząc piękną pogodę za oknem.  Pobiegłam w świetnym nastroju do łazienki by ogarnąć moje włosy.
-No witaj paskudo- Powiedziałam do własnego odbicia, może trochę przesadzam ale jakaś musi być przyczyna małego jak nie zerowego zainteresowania ze strony chłopaków. Chociaż tak z drugiej strony to trochę moja wina.  Jestem dość zamknięta na nowe znajomości, szczególnie jeśli chodzi o chłopaków. Po za tym nie mam czasu na takie sprawy.
-Natalka zrobiłam ci śniadanie, jak chcesz podwiozę cię pod szkołę i tak muszę zrobić zakupy- Odpowiedziała z uśmiechem moja rodzicielka. Przeciętna kobieta w średnim wieku, za to z pięknymi niebieskimi oczami.
-Dziękuję mamo, nie będę musiała iść na piechotę a w najlepszym wypadku tłuc sie busem z pijakami wracającymi po nocy do domu.
-Oj nie marudź słońce, a właśnie rano rozmawiałam z ciocią, Weronika chce z Tobą o czymś porozmawiać. Podobno to coś ważnego.- Powiedziała, zabierając przy tym torebkę i szykując się do wyjazdu.
-Naprawdę? A mówiła może o co chodzi?- Zaciekawiło mnie to. Często ma do mnie różne prośby, zazwyczaj chodzi o chłopaka, czyli jakąś poradę.
-Nie wiem, nic nie mówiła. No chodź bo się spóźnisz- Ponagliła mnie. W biegu tylko chwyciłam po telefon i wraz z nią wyszłam kierując siew stronę samochodu. Po dotarciu na miejsce pożegnałam się z mamą, która obiecała przyjechać po mnie. Zaczęła się akademia, każdy był pochłonięty rozmowa z zapałem z kolegą/ koleżanką, nawet mi szybko zleciał ten czas, zamyślona o co chodzi Weronice nawet nie zauważyłam kiedy akademia dobiegła końca.



Pov Weronika :
~Dzień wcześniej~


Była godzina 23, kiedy postanowiłam sprawdzić co ciekawego dzieje się na necie. Niby nic, a jednak.. Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie, trzeba było odpowiedzieć na parę pytań związanych z piłka nożną, opowiedzieć coś o sobie ogólnie takie bla, bla, bla..  Jednak nie chodziło mi o „zamiłowanie” do piłki tylko nagroda, która była w tym konkursie, a mianowicie WYJAZD DO SŁONECZNEJ BARCELONY! To coś niesamowitego, słońce, plaża, przystojni faceci na każdym kroku ogólnie żyć nie umierać. Jednak no bądźmy szczerzy, szanse miałam marne na wygranie. Tyle ludzi bierze w nim zapewne udział, że mimo wrodzonego fartu szanse były znikome.
Już miałam kłaść się spać gdy postanowiłam jednak sprawdzić stronę z konkursem, tak ze względu na czystą ciekawość. Weszłam na dana stronę, wszędzie tylko notki o regulaminie, nagrody pocieszenia aż nagle moim oczom ukazał się napis:
-Zwycięzca-
Z lekkim zdenerwowaniem kliknęłam w owy post i… zobaczyłam swoje imię i nazwisko! Dacie wiarę? WYGRAŁAM! Emocjom dałam upust, wstałam z łóżka i jak opętana zaczęłam latać po pokoju, budząc przy tym domowników. Pierwsza do pokoju wdarła mama..
-Co ty robisz? Oszalałaś! Ojciec ma jutro na rano do pracy a ty latasz jak z padaczką po pokoju !-Wydarła się.
-Mamo! Wygrałam konkurs!- Uściskałam ją najmocniej jak mogłam, byłam taka szczęśliwa.
-O czym ty mówisz? Jaki konkurs?
-No pamiętasz jak ci mówiłam o tym konkursie co wygraną jest wyjazd do Barcelony? Wygrałam go! Jadę do Barcelony!- Szczęście mnie ogarniało, aż nagle na ziemie wróciła mnie mama.
-Nigdzie sama nie jedziesz. Bez osoby odpowiedzialnej cie nie puszcze. A ja i ojciec nie możemy, wiesz ile pracy teraz mamy, nie ma czasu na „wakacje”.- Zamarłam..
-No mamo! Przecież nie jadę sama, będzie też Magda. Poza tym mam już 18 lat!- Musiałam jakoś ją przekonać, to niesprawiedliwe!
-Z Magdą? Teraz to tym bardziej, to wykluczone. Nie obrażaj się ale nie jesteście wystarczająco odpowiedzialne żeby tam jechać. Nie puszczę was tam same. – Nie dawała za wygrana, musiałam działać.
-Czyli, że jakbym jechała z kimś odpowiedzialnym to byś mnie puściła?- Zapytałam.
-Jakby to był ktoś odpowiedzialny, to tak.
-W takim razie jedzie z nami też Natalia. – Wiedziałam, że ją tym złamie, jeśli jednym słowem miała opisać ja to byłoby to „odpowiedzialność”. Nie lubi imprez, jest cicha, spokojna i przede wszystkim mama ją uwielbia.
-Natalia? Cóż..-Zamyśliła się.-  No zgoda, jeśli się zgodzi z wami jechać, to droga wolna.
-Zgodzi się! Dziękuję  mamo!- Ucałowałam ja i poszłam poinformować Magdę o wygranej. Co prawda Natalia jeszcze o tym nie wie, że jedzie ale się dowie.


Pov Natalia:


Dzień powoli dobiega końca, zmęczona padłam prosto do łóżka, planowałam jeszcze obejrzeć mecz Fc Barcelony po czym położyć się spać.  Pewnie was to szokuję, że taka cicha osóbka jak ja lubi sport? Lubię, kuzyn mnie zaraził miłością do piłki a dokładniej do Fc Barcelony wiec od tamtej pory jestem ich fanką. Ale oczywiście fanka w sensie, że lubię oglądać ich a nie psycho-fanką, która nie umie żyć bez nich i fantazjuje o nich.
Właśnie zaczął się mecz, opatulona w koc zaczęłam oglądać gdy nagle moje skupienie przerwał dźwięk telefonu.  Wyświetlał sie numer Weroniki wiec szybko odebrałam.
-No cześć, podobno coś chciałaś ode mnie, mama mi dziś rano powiedziała.- Zaczęłam rozmowę.
-Hej! Boshe nie uwierzysz! Wygrałam ten konkurs, o którym ci mówiłam! Lecę do Barcelony z Magdą! – Piszczała, a ja żałowałam, że włączyłam głośnomówiący.
-To wspaniale! Kiedy wyjeżdżacie?- Fajnie jej, zwiedzi słoneczna Barcelonę, te wszystkie piękne miejsca. Szczęściara, jednak ja wolę swój przyjemny dom.
-Jutro o 16 jest wylot. Wszystko już mam spakowane, bilety i ogólnie tak sie cieszę! 2 miesiące w Barcelonie! Dlatego noo.. pakuj się, bo nie będę na ciebie czekać. Na lotnisku musimy być punktualnie!- Zaraz że co? Ja sie przesłyszałam tak?  Ona tak naprawdę czy to ja już wariuję? Zresztą czemu mówię to w myślach..
-Jak to ja? Przecież to wy tam lecicie..
-No właśnie ty też, mama nie chciała nas puścić bez „opieki”, dlatego zgodziła si epod warunkiem, że lecisz z nami. Cieszysz się prawda?!
Szczerze to wcale. Nie to, że jestem taka mysz, siedząca tylko w domu ale, nigdy nie byłam nigdzie po za domem na tak długo..
-No wiesz, trochę mnie zaskoczyłaś.. Nie wiem czy mama sie zgodzi więc..
-Zgodziła się! Już wszystko załatwione. Pakuj się przyjedziemy po ciebie o 15 i od razu potem na lotnisko. Do jutra! Zabierz bikini! Pip..pip..pip..- Rozłączyła się.. No świetnie.. Do pokoju weszła mama.
- Rozmawiałaś z Weroniką?
-Tak..Wiedziałaś o tym prawda? Czemu mi nie powiedziałaś rano? –Byłam trochę roztargniona.. Odważyć się i pojechać w być może jedyna taką przygodę w moim życiu, czy przeprosić i zawieść Weronikę i Magdę ale uszczęśliwić siebie..
-Wiedziałam, ciocia mnie powiadomiła o tym. Uważam, że to wspaniała szansa.  Zwiedzić coś nowego, może trochę otworzysz się na ludzi. Albo poznasz jakiegoś przystojniaka?- Powiedziała, zabawnie poruszając brwiami- Po za tym, są wakacje na litość boską! Wyjdź w końcu z tego pokoju do ludzi!
-Masz racje mamo,  ale to tak daleko..
-No i co z tego, że daleko. Są telefony będziesz dzwonić codziennie a jak nie to będziemy rozmawiać przez skayp’a. –Znacie taką mamę, która sama was wygania w nieznane? Mama na złoty medal normalnie.. Ale kocham ją.
-No dobrze, ale nawet nie mam odpowiednich ubrań. W Polsce jest inny klimat niż tam, mam same długie spodnie i swetry. Za późno na zakupy.- Kontynuowałam.

-Nie wywiniesz się słońce. Zrobiłam rano zakupy, kupiłam ci co nieco.- Powiedziawszy to wyjęła za drzwi może z 5 torb z ubraniami i butami. Zgodziłam się, po czym we dwie zaczęłyśmy oglądać zakupione ubrania. Przymierzałam je, były wspaniałe! Ale trochę źle się w nich czułam. Większość to sukienki w połowę ud albo krótkie szorty. W dodatku te prześwitujące bluzki.. Momentami mam wrażenie, że zamieniłyśmy sie rozumami z mamą. Pomogła mi się spakować i przyszykować do jutrzejszej przygody. Zapomniałam o meczu, który leciał. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, jak wiele będę miała wspólnego z osobnikami tam biegającymi. A szczególnie z jednym.  A więc Barcelona.. Pogrążona w myślach, zasnęłam.







Jest i "Rozdział 1". Zapraszam do czytania i komentowania! Miłej niedzieli,


                                                                                                   Arkana Eremita

wtorek, 3 marca 2015

Prolog



„Wśród ludzi jest się także samotnym”
                                                     ~Antoine de Saint-Exupéry




Samotność..  Według słownika jest to „subiektywnie odczuwane zjawisko, stan emocjonalny człowieka wynikający najczęściej z braku pozytywnych relacji z innymi osobami. Ma wydźwięk negatywny”.. Ale czy naprawdę tak jest?  Czy naprawdę samotnością nazywamy brak pozytywnych relacji z innymi? Nazywam się Natalia i jestem żywym dowodem na to, że to nie prawda.. Mam kilka dobrych koleżanek, które bardzo lubię i z którymi świetnie się dogaduje mimo własnej nieśmiałości. A mimo to czuję się samotna.. W takim razie twierdzenie to byłoby zbędne. Człowiek jest istotą nieodgadniętą, rano wstajemy gotowi do życia,  idziemy własnymi drogami w między czasie śmiejąc się, opowiadając dowcipy, plotki.. a kiedy wracamy do domu i nadchodzi wieczór, a my w samotności jesteśmy pogłębieni własnym rozmyślaniom..cierpimy. To właśnie Ci którzy tak bardzo nie chcą dać po sobie poznać, że jest im źle najszerzej sie uśmiechają.. by potem dać upust emocjom i w ukryciu przed światem popłakać się jak małe dziecko.. Jestem typem człowieka, który większość czasu poświęca rozmyślaniom.. Jestem marzycielką..W dodatku mam uczucia.. Zawsze się zastanawiałam co ze mną jest nie tak, że mam całkiem inne podejście do życia niż ludzie których znam. Patrząc na rówieśników powinnam siedzieć gdzieś  w parku z koleżankami upijając się jedną puszka piwa, udając ważną osobistość. Ale ja nie jestem taka.. Dlatego więc odczuwam samotność? Powodem tego jest brak bliskiej osoby takiej samej jak ja. Osoby, której nie będę musiała niczego tłumaczyć bo ona już będzie o tym wiedziała. Osobę z którą będę mogła pomilczeć.. Skracając to, wnioskuję że samotność to nie brak pozytywnych relacji z innymi tylko stan odczuwalny brakiem tej jednej konkretnej osoby, tej którą kochamy. Miłość to niepojęta rzecz..taki trochę paradoks..Tęsknimy za osobami których jeszcze nie znamy, których jeszcze nie spotkaliśmy.. Tak samo było ze mną, wiele nocy przepłakałam, marząc po cichu że jednak to i mnie czeka szczęście..Że kiedyś moje cierpienie zostanie wynagrodzone.. I stało się tak.. Nie było to jednak takie proste, długa była długa i bardzo kręta. Ale spotkałam go, już nie jestem samotna. Mam osobę z którą mogę pomilczeć.. Mimo, że nasze życie nie było usłane różami, tylko raczej cierniem po którym myśleliśmy razem boso iść. I zrobiliśmy tak, ze łzami w oczach a z miłością w sercu, trzymając się za rękę.. szliśmy przed siebie.. Dlatego teraz jako już dorosła kobieta, matka i babcia wspaniałych wnucząt, powiem wam coś.. Nie bójcie sie cierpieć samotności, im więcej cierpicie tym bardziej wam się to wynagrodzi..