niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozdział 5 Nowa praca, nowe komplikacje..?


Pov Natalia :
Obudziły mnie krzyki dobiegające z naprzeciwka mojego pokoju.. A raczej może..jęki? Nie wiem, aczkolwiek brzmi to podejrzanie, nawet jak na mnie dość spokojną dziewczynę. Jak się później okazało moja kuzynka nie próżnuje. Szczerze to nawet ją podziwiam, jest taka obojętna na wszystko i znalazła w obcym kraju, nie znając języka faceta z którym poszła do łóżka. Nie wiem dlaczego, ale zawsze tak mam, że wstydzę się za innych, głupie nie? No ale co na to poradzę..życie.

Dziś było jak zwykle bardzo słonecznie i ciepło i to baardzo. Więc postanowiłam włożyć zwykłą spódniczkę i biały podkoszulek, włosy sczepiłam w koczka i lekko podkreśliłam rzęsy. Jestem tu praktycznie od wczoraj a już się nudzę, normalny człowiek by mnie wyśmiał mówiąc "Kobieto, jesteś w Hiszpanii. Zaszalej!", jednak takie wariactwa raczej nie dla mnie, nie sądźcie że jestem aż taka nudna i nieciekawa.. po prostu.. nie no w sumie taka jestem. Nagle mnie olśniło.. Niedługo chcę iść na studia i do pracy, jako menedżer sportowy lub psycholog sportowy, nie wiem jeszcze do końca. A że znajduje się tu przez pewien czas i mam mnóstwo wolnego czasu a klubów sportowych tu sporo to może bym tak poszła do "pracy" i zdobyła doświadczenie? Nie czekając długo zbiegłam na dół po jakieś gazety, może ulotki, cokolwiek..

~Po pewnym czasie:

Minęło już 4 godziny..Tyle siedziałam nad idiotycznymi gazetami i dzwoniłam do równie idiotycznych klubów i co? Nic. Normalnie, nic a nic...Już naprawdę traciłam cierpliwość, byłam zmęczona, głodna i wkurzona.. Została już tylko jedna propozycja..i po prostu doznałam szoku. Świat mnie nienawidzi..Znowu go spotkam no ludzie serio?! "Go" czytaj pana zadufanego barana.. No ale z drugiej strony to byłaby mega szansa, chodź wątpię w to czy mnie zechcą.. To przecież Barca, pewnie kilkadziesiąt osób jest na to miejsce.. No ale raz się żyje.. Dzwonie.

Pip, pip..

-Dzień dobry, nazywam się Natalia i dzwonię w sprawie ogłoszenia..-No pięknie zaczęłaś..
-Witam, ah tak, rozumiem. Dlaczego jest pani  chętna na podjęcie sie tej pracy? Jest pani fanką Barcy, bądź któregoś zawodnika?- Dziwne pytanie..
-Interesuję się tą pracą, ponieważ w przyszłości niedalekiej planuję studia o podobnym profilu i pomyślałam że mogę przez to zdobyć doświadczenie, jestem tu na wakacjach na jakiś czas, dlatego. Owszem lubię Barcelone, to świetny klub, zawodników szanuje za umiejętności ale nie szaleję za nimi.- Już wiem, to miał być taki test tak? Czy jestem jakąś psycho-fanką któregoś z zawodników i chcę pracy tylko dlatego.. Oj to pana zaskoczę.
-Aż miło słuchać pani Natalio, naprawdę. Jest pani pierwszą osobą, która chce tej pracy ze względów zawodowych a nie chęci poznania piłkarzy. Nawet sie dłużej nie zastanawiam, zapraszam na jutro o 11 do gabinetu trenera, dostała pani posadę jego asystentki, gratuluję!
-Jeju..dziękuję! Nie zawiodę. Do zobaczenia.- No nieźle..Jestem asystentką trenera Fc Barcelony. Uszczypcie mnie bo nie wieże..Idę zadzwonić do mamy.

Cała rozmowa z mamą trwała ze 3 godziny, nie pytajcie dlaczego. Od razu " Poznałaś kogoś?", "Jak tam dziewczyny?", " Zabezpieczacie się?".. Bez komentarza.. Po niej mam chyba tylko wygląd zewnętrzny, mam uczucie że to ja jestem jej matką, naprawdę. Byłam taka wyczerpana, a że zaczynam jutro pracę postanowiłam sie wykąpać i położyć spać.

Obudziły mnie promienie słońca które leniwie wykradały sie przez okna prosto na moją twarz. Jest 9..Zaraz co? Prędko zerwałam się na równe nogi umyłam się, ubrałam w spódniczkę, białą koszulkę i kamizelkę. włosy spięłam w kucyk i podkreśliłam swoje niebieskie oczy tuszem do rzęs. Biegiem popędziłam na dół do baru. Zjadłam co nieco, i wyszłam na taksówkę. Po paru minutach nadjechała i zawiozła mnie pod sam budynek Barcy. Nie wspomnę już o tym, że natrętny pedofil, kierowca cały czas sie na mnie w lusterku przyglądał.. Wysiadłam i wiecie co? Trochę sie boję, nie wiem co mnie czeka. Mam nadzieje, że będzie ok. Poszłam pod wskazane drzwi gdzie czekał na mnie już trener..Mega uczucie, poznać tego człowieka. Trochę sie chyba zszokował, bo bacznie sie przyglądał, ale uśmiechnął się.
-Eee, dzień dobry, jestem Natalia i mam być pana asystentką- Zaczęłam.
-Dzień dobry, miło panią poznać, ja jestem Luis i to ze mną będziesz przez jakiś czas pracować- Wydaje sie sympatycznym, nawet.

Oprowadził mnie po budynku aż w końcu, powiedział że idziemy na stadion, gdyż drużyna ma mieć zaraz trening. No ładnie..
Gdy weszliśmy nie obyło się bez ciekawskich spojrzeń w moim kierunku, w nerwach zaczęłam kręcić włosami w palcach. Aż nagle zobaczył mnie ktoś..a raczej on..Neymar. No pięknie Nati, tłumacz sie teraz dlaczego go olałaś i to spotkanie..
-No no, trenerze.. nie wiedziałem że gustuje pan w tyle młodszych, zagranicznych pięknościach- Powiedział Davi Alves.. Zaczerwieniłam się, nie lubię być w środku zainteresowania..
-Ooo i jak słodko się rumieni - Dopowiedział Pique, palcem dotykając czerwonego jak burak już mojego policzka..- Jestem Gerard, miło cię poznać- Uśmiechnął siei podał mi swoja rękę, odwzajemniłam.
-Oj przestańcie bachory, to moja asystentka Natalia- Przedstawił mnie- Jeszcze jeden taki komentarz a będziecie siedzieć na najbliższym meczu na ławce jasne?!- Ryknął.
-Tak, trenerze!- Odkrzyknęli wszyscy.
-Świetnie, a teraz pięć okrążeń wokół boiska za to, no już już..- Pogonił ich, biedni..
Wszyscy biegali i od czasu do czasu uśmiechali się do mnie, tylko on był..Nieobecny? Nie...Był wkurwiony, i to na poważnie..
W końcu zaczęli grać, siedziałam przy trenerze obserwując ich, są świetni! Po sekundzie trenerowi upadły papiery, nie zastanawiając się nawet pochyliłam sie po nie, odwracając się tym samym tyłem do boiska. Gdy nagle zauważyłam piłkę, turtającą się pod moimi nogami i nagle serce mi stanęło. Źle to widzę..I miałam rację, zaraz poczułam jak ktoś z rozpędem na mnie wpada..upadłam przygnieciona czyimś ciałem.. Po chwili otworzyłam oczy i dostrzegłam..Ney'a?
Patrzył się prosto w moje oczy od czasu do czasu zerkając na usta.. Zaniemówiłam, może to i baran ale bożeee..jaki przystojny! Te szczere, dziecięce, promienne oczy, ten czarujący uśmiech.. Hola, hola..zbastuj, to nadal idiota!
-Aż tak niesamowity jestem?- Odezwał się nieziemskim głosem..dobra już ogar. Zaraz co? No wypraszam sobie, co za człowiek..
-Raczej ciężki jak już, złaź ze mnie!- Odepchnęłam go i wstałam po chwili otrzepując kusz.
-Przyzwyczajaj się do tego- Mrugnął- A tak w ogóle..Nie ładnie tak olewać kogoś, wiesz? Niezłe z ciebie ziółko, jednak- Powiedział z rozbawieniem.
Tylko prychnęłam, mrużąc przy tym "zabójczo" oczy.. Idiota.
-Leo, zobacz tylko.. Młodzi, zakochani..ach żyć nie umierać! Nasz Ney dorasta, niedługo wyfrunie nam z gniazdka..- Zaczął Gerard, udając że rozpacza. Wszyscy zaczęli się śmiać.. Wszyscy, prócz mnie oczywiście..

Oj, ciekawie będzie..Ciekawie..








Oto i kolejny rozdział.. Nie bijcie tylko, błagam! Wiem, że miałam dodać wcześniej, ale mam pewne problemy.. Mam nadzieję, że to minie. Zapraszam do czytania i zachęcam do obserwowania ;3

Pozdrawiam, Arkana x





3 komentarze:

  1. Cudeńko! <3 Czekam niecierpliwie na next i zapraszam do mnie, jeśli masz ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nareszcie:) czekam na kolejny odcinek:)

    OdpowiedzUsuń